Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
Blog > Komentarze do wpisu
My name is James, James Korwin-Mikke.

W poprzedniej notce pisałem o (nie)adekwatności dozbraniaja się, a dzisiaj chcę odnieść się do głównego argumentu JKM, podniesionego też przez Quatryka. Na blogu JKM czytamy co następuje:

[...] Na kampusie obowiązywał, niestety, zakaz posiadania broni. Gdyby nie to, co dziesiąty student miałby, choćby po to, by szpanować przed koleżankami, jakiegoś colta i, jak na filmach z Dzikiego Zachodu, zaczaiłby się na mordercę i zastrzelił [...]

Jak zwykle w przypadku Złotych Myśli JKM(TM), na pierwszy rzut oka wszystko gra. Ale czy aby napewno? Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w tej tragicznej szkole. Mamy ze sobą ukrytą broń i słyszymy wystrzały. Istnieje kilka możliwych biegów wydarzeń:

  • zachodzimy mordercę od tyłu,spokojnie celujemy, strzelamy, on przewraca się artystycznie tak jak w filmie, a my jesteśmy bohaterem. Jesteśmy sławni, dziewczęta nas pragną, jest super. Miałem takie fantazje w wieku 13, niektórzy mają je również jako dorośli.
  • słyszymy strzały, biegniemy w ich kierunku z bronią w ręce, wyglądamy za róg i widzimy ... dwóch facetów z pistoletami, którzy mierzą do siebie. Obaj ubrani normalnie, zwykli studenci. Na ziemi zastrzelone ofiary, słychać jęki, płacz i krzyki. Mamy 0.5 sec. na podjęcie decyzji: kogo zastrzelić?
  • słyszymy strzały, wyciągamy broń, wbiegamy do pomieszczenia i widzimy ... pięć osób, kobiety i mężczyźni, z pistoletami w dłoniach strzelają do siebie nawzajem, reszta zwija się w konwulsjach na ziemi. Kogo zastrzelić?
  • słyszymy strzały i przesuwamy się przed siebie, mijamy ciało martwej studentki, nagle za nami pojawia się inny student z pistoletem wymierzonym prosto w naszą głowę. Zakładamy, że oglądał on wiele filmów i właśnie postanowił zostać bohaterem, lub jest mordercą szaleńcem. W obu wypadkach następuje nasz zgon.
  • ten sam scenariusz, ale do pokoju wpada kilku uzbrojonych po zęby policjantów. Ostrzeliwująca się gromada musi w ciągu 0.5 sec podjąć decyzję, jak przekazać grupie szturmowej informację na temat tego kto jest prawdziwym szaleńcem.

Ten krótki acz prosty eksperyment myślowy, pozwala zrozumieć skomplikowanie tej tragicznej sytuacji. Kto choć raz był na strzelnicy (ja byłem) dobrze wie, że decyzja o tym gdzie, kiedy i jak strzelać, jest prosta tylko na filmach. Ciekawe, że JKM wspomniał o źródle swojego pomysłu (filmy), bo podświadomie zdradził w ten sposób jak mało wie na ten temat i jak naiwne jest jego rozumowanie. Z racji tego, że nikt z nas w takiej sytuacji nigdy nie był i nigdy pewnie nie będzie, ogół naszej wiedzy często opieramy podświadomie na fantazjach z Holywood. Prawdziwe życie jest jest wiele bardziej skomplikowane i często tragiczniejsze.

Właśnie po to żołnierze i policjanci noszą mundury, aby w sytuacji wymagającej natychmiastowych decyzji, móc wybierać łatwiej: swój czy wróg. Jak szybko wyłapać wroga w grupie tak samo ubranych studentów? Jak udowodnić swoje dobre zamiary policyjnemu snajperowi gdy stoimy z bronią w ręku polując na szaleńca? Tylko w filmach, prowadzonych wprawną ręką scenarzysty i montarzysty, możemy ich od razu poznać po grymasie twarzy albo po widocznym kalectwie.

A "szkodliwe" prawo do wytyczania obszarów "bez broni"? Przecież to nie jest żadna nowość! To właśnie na Dzikim Zachodzie miasta podejmowały decyzje, że przed wkroczeniem do salonu, czy nawet terenu zabudowanego, należało zostawić broń u szeryfa. Każdy kto żył w tamtych czasach wiedział bardzo dobrze, że pijani i uzbrojeni poszukiwacze złota i kowboje w mieście, to rzecz gorsza niż szarańcza i dżuma w jednym. To jest historyczny fakt, umocowany w zdroworozsądkowym pragmatycznym myśleniu. "No gun zones" to nie jest wyraz głupoty naszych czasów, ale dramatyczna próba opanowania chaosu proliferowanego uzbrojenia przynajmniej w niektórych miejscach.

Owszem, wytyczanie stref bez broni jest trudniejsze tam gdzie broni jest mnóstwo. Właśnie dlatego w Polsce musimy cenić i szanować fakt, że problemy Ameryki nas (jeszcze) niedotyczą. Nie wykluczam, że zdarzają się sytuacje gdy posiadanie broni ratuje życie. Łatwo jednak skupić się tylko na tych pozytywnych i rzadkich aspektach, zapominając o setkach aspektów negatywnych.

Tak naprawdę, zalecane działania w wypadkach takich jak w Virginii są trzy:
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech zapyta doświadczonego policjanta co na ten temat sądzi.

Niestety, pokusa by zostać brudnym Harrym jest wielka, a Janusz Korwin-Mikke zdaje się być na nią bardzo podatny.

piątek, 20 kwietnia 2007, uenifeu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/04/21 13:02:27
I tu mnie wyprzedziłeś, miałem dziś napisać o tym samym :) No skoro Ty napisałeś to ja już się nie będę produkował.

Pozdrawiam
-
2007/04/21 13:40:49
Pisz pisz, zwalczaj buractwo i ciasnote! :)
-
2007/04/21 14:29:42
No muszę się zastanowić, może coś wymyślę, żeby jednak to nie było dosłowne powtarzanie tego, co sam już napisałeś. Dziwne jaką zbieżność osiągnęliśmy w tym temacie :D
-
2007/04/21 16:26:57
na wstępie chciałbym zaznaczyć że uważam podobnie jak ty że ten system który mamy w Polsce jest oki. Broń w końcu legalnie można nabyć - i w zasadzie drga do jej zdobycia de facto jest u nas tylko nieco bardziej uciążliwa niż w Hameryce.
A teraz kilka uwag co do twoich rozważań:
po pierwsze przykłady które dałeś. No cóż powołujesz się na prawdopodobieństwo to bądź konsekwentny. Tam gdzie atakuje wariat tak jak o było w tej szkole nie trudno jest odróżnić wariata od zwykłego człowieka i bynajmniej przez broń. Jeżeli w klasie jest 30 osób i wpada do niej wariat z bronią to nie trudno odróżnić do kogo strzelać i kto jest zagrożeniem.
Ponadto w przypadku zwykłego obywatela z bronią też działa ta sama zasada którą przytoczyłeś na końcu: uciekać, uciekać i jeszcze raz uciekać. Co z tego że mam broń i mogę jej użyć skoro bieg w kierunku wystrzałów podnosi tak czy inaczej ryzyko że dostanę kulke.
To co przedstawiłeś to jest raczej właśnie rozważanie do scenariusza filmowego - kupa zbiegów przypadku które sa mało prawdopodobne. Jak ktoś się broni to wystarczy setna sekundy aby oddać strzał. Albo się ginie a wariat szuka kolejnej ofiary i wtedy jeżeli na niego wpadniesz to możesz albo zginąć albo próbować oddać strzał (co też się dzieje w ciągu setnych sekundy). Jeżeli kropniesz wariata to nie ma potrzeby abyś latał potem z bronią wycelowaną w kogokolwiek - wtedy i owszem ktoś mógłby przypuszczać że to ty jesteś wariat, no ale chyba sam przyznasz że gdybyś użył skutecznie broni to nie strzelałbyś dalej i po prostu schował broń.

CO do stref zdemilitaryzowanych: masz racje co do saloonów. Tylko że pominołeś jeden fakt. W takim salonie to albo siedział przeważnie sam szeryf który miał broń albo któryś z jego zastępców a przeważnie sam barman miał wyłączność na posiadanie broni. Jak ktoś wlazł z bronią to nikt nie miałby pretensji do szeryfa że w progu by go kropnął.
Dziś to samo możesz spotkać np w sądach, albo lotniskach. Jest bramka magnetyczna na której stoi strażnik i ma broń (albo inny środek przymusu bezpośredniego adekwatny do potrzeb w takim miejscu). Musisz być wyrafinowanym zabójcą aby się prześlizgnąć, używać plastikowego pistoletu. Ale to pomińmy bo to jest już w granicach prawdopodobieństwa naprawdę nikły przypadek.
W takich miejscach taki zakaz ma sens - bo masz 99% pewnośc że nikt tej broni nie ma. Na tej uczelni był tylko zakaz. Zresztą trudno jest mi wyobrazić sobie campus który przy każdym możliwym wejsciu miał bramki magnetyczne i strażników. Do zakazu stosują się tylko uczciwi ludzie. Wariat nie ma problemu z jej wniesieniem.
Więc sprawy nie do końca są albo Korwinowego albo twojego koloru.
Każdy się zgodzi (poza wariatami i rządami) że broni nie powinno w ogóle być. Że narzędzie które za jedyny cel ma tylko uszkodzenie drugiej osoby w społeczeństwie idealnym nie powinno występować. Ale świat tak piękny nie jest zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał na nas coś wymusić albo po prostu nas uszkodzić dla zaspokojenia chorego umysłu. A my powinniśmy mieć w każdej chwili wybór czy chcemy się w takiej sytuacji bronić czy pozostać biernymi.
-
2007/04/21 16:36:04
Sytuacja u nas jest jaka jest, jest nietragiczna. W USA jest o wiele wiele trudniej i ja nie chce aby u nas było tak samo.

Wypowiedzi JKM traktuję jako szkodliwe, bo promują rozwiązania nieadekwatne do zagrożeń, i nieproporcjonalne do możliwego wzrostu bezpieczeństwa ogólnego.

Możliwych scenariuszy jest milion, ale kierunek w jakim idzie JKM jest błędny i szkodliwy.
-
2007/04/21 16:46:15
Zgadza się Ueniferze ale musisz zawsze brać pod uwagę zastaną rzeczywistość. TO co u jednych się sprawdza u drugich przynosi porażke. I tyle. Mentalność Polaka jest taka że nawet gdyby ta broń była łatwiej dostępna to by jej nie kupił bo i po co. U Amerykanów to wyglada inaczej. I oni też mają racje domagając się większej dostępności bo żyją w innym świecie. Po prostu wszelkie rozwiązania muszą być dostosowywane do otoczenia, i nie można jednoznacznie stwierdzić co jest dobre a co złe.
A już najlepiej by było żeby to się naturalnie stabilizowało i dochodziło do jakiejś równowagi. W Hameryce gdyby nie interwencjonizm i w dużej mierze presja otoczenia którą sztucznie wywołują rządy broni zapewne byłoby mniej. No ale przypuszcza że choć młody jestem to raczej tak pieknych czasów nie doczekam.
-
2007/04/22 11:19:10
Pozwoliłem sobie się odnieść do tego wpisu i ośmielony poprzednim przychylnym podejściem Autora bloga, umieszczę jeszcze jednego trackbacka manualnego :)

Walths World - Czwarty lipca - James Patterson i Maxine Paetro

Pozdrawiam
-
Gość: Tomek, abvp133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/04/24 18:23:34
Gdyby kampus nie był "strefą zdemilitaryzowaną", to i tak teoryjka JKM jest nic nie warta. W USA można broń posiadać w domu, natomiast nie wolno jej nosić, poza obwarowanym specjalnymi warunkami transportem ze sklepu do domu. Broń mogą nosić tylko funkcjonariusze. To co oglądamy na westernach to było dawno i nieprawda.