|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Motyw "noszonej baby"
Dzisiejsza notka będzie z kategorii "Odjechane". Nie jestem zapewne jedyną osobą, która ma po dziurki w nosie większość treści płynących z telewizora, niemniej nawet w najgorszym mule można czasem wychwycić perełki i schematy które domagają się głębszej interpretacji. W ramach rozrywki proponuję dziś zastanowić się nad powtarzającym się w filmach motywem "noszenia baby". Dlaczego motyw ten występuje tak często? Co takiego reżyser próbuje przekazać widzowi poprzez używanie takiej a nie innej cliszy? Film 1: ![]() Typowa sytuacja, wzorcowy klimat "baba z mostu, komuś lżej". W 4 kadrze obserwujemy pomocnika, który donosi następną babę. Widzimy w tym wyraźny przekaz, mianowicie tzw. "ja liryczne" utworu filmowego odczuwa głęboką przyjemność ze zrzucania bab z mostów (tudzież tam). Czerpie z tego przyjemność i satysfakcję, można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że "ja" liryczne w ten sposób ładuje swoje życiowe baterie, a z każdą zrzuconą babą nabiera większej chęci do życia i motywacji do poszukiwania nowych mostów, z których jeszcze nikt nigdy nie zrzucił żadnej baby. Na twarzy baby widzimy także pełne oddanie i zachwyt, jej nieme usta wydają się szeptać "jeszcze nikt mnie tak nie zrzucił z mostu jak ty" i "rób mi tak". Film 2: ![]() W drugim filmie obserwujemy tradycyjny rytuał wieńczący udane porozumienie biznesowe pomiędzy czarnym kontrahentem, a orientalnym właścicielem fabryki z małymi orientalnymi pracownikami w środku. Na dowód szczerości zamiarów, orientalny fabrykant przekazuję czarnemu kontrahentowi tzw. "babę w zielonym". Ciekawe jest to że baba jest całkiem nieorientalna, a zielony kolor może kojarzyć się z nadzieją (np. że ta kiedyś się obudzi w czarnych ramionach) albo z dżihadem (np. że kiedyś się obudzi i zacznie zrzędzić, że czarny samochód czarnego jest nieposprzątany). W ostatnim kadrze widzimy także specyficzną pozę orientalnego fabrykanta, widoczne jest jak gdyby wahanie lub niepewność czyżby jego intencje nie były szczere...?" Film 3: ![]() Trzeci film, to nasz motyw w tzw. filmie drogi. Ukazuje on mianowicie fizyczną i duchową podróż bohatera, który próbuje ułożyć poprawne feng shui dla swojego zamczyska, manewrując babą to w lewo to w prawo. Jego wędrówka rozpoczyna się w piwnicy, naturalnym babim habitacie, obok klatek z królikami. Na trzecim kadrze widzimy wahanie i niepewność "czy baba da się przyszpilić razem z motylami? jak gruba szpila będzie potrzebna"? Czwarty kadr ukazuje nam bezwolność i uległość baby, która oczekuje, że jej tragarz znajdzie w końcu dla niej miejsce pozbawione strun geopola... Piąty kadr to dylemat "zakopać pod progiem czy nie" , a szósty to nieudana próba ulokowania baby na kozetce z biopolem dwufazowym. Ten długometrażowy film nie kończy się happy endem, bohater transportuje "babę" z powrotem do jej piwnicy, i poddaje się , zostawiając ją w miejscu w którym walała się wcześniej... Być może jutro spróbuje ponownie, z takim pytaniem widz wychodzi z kina, i jest to alegoria naszych codziennych dylematów. Współodczuwając z bohaterem, sami odkrywamy że każdy z nas, mężczyzna czy kobieta, ma w życiu jakaś "babę", która się gdzieś wala, rozwala nam feng-shui, i wyje ze strychu lub piwnicy, jeśli ją położyć na żyłach wodnych czy z dala od lokalnego czakramu. Film 4: ![]() Film piąty , utrzymany w konwencji typowego francuskiego "filmu rozliczeniowego", porusza zagadnienie stosunku klasy średniej i inteligencji do wydarzeń roku 1968. Bohater intelektualista manewruje babą po pomieszczeniu, z wyraźną intencją przetransportowania jej na dół. Widzimy że akcja dzieje się bowiem na wysokim piętrze. Widzimy też, że bohater chce coś uczynić aby ulżyć babie która, niesiona wiatrem nowych rewolucyjnych ideii, znalazła się z nim tak wysoko i nie umie sama zleźć drogi na dół gdzie jest jej miejsce. Kluczowy jest kadr trzeci na którym obserwujemy czysto egzystencjalną zadumę bohatera, jego cierpiąca twarz jest jak gdyby ucieleśnieniem dylematu całego pokolenia jakie reprezentuje, pokolenia które do końca swych dni nie wybaczyło sobie tego że nie zajęło wyraźnego stanowiska w sytuacji politycznej Francji 1968 roku. Jego pozornie prosty dylemat "wywalić przez okno, czy może raczej schodami?" jest ucieleśnieniem rozterek tysięcy pisarzy, twórców, artystów i mainstreamowych polityków lewicy , którzy w decydującej chwili odmówili wsparcia zbuntowanym studentom. Film kończy się na swój sposób moralizatorską wstawką: bohater postanawia znieść babę po schodach. Wybiera trudniejszą ścieżkę, chce jednak się upewnić, że baba wróci na intelektualne niziny z których przybyła, i nie zaczepi się po drodze o byle rzygacz czy gzyms konwulsji społecznych jakie przeżywała Francja tamej epoki. Film 5: ![]() Film piąty to typowy motyw "noszonej baby" w polskim filmie gangsterskim końca XX wieku. "Baba" pakowana jest na pakę: to symbol tego, że beneficjenci przemian gospodarczych, uciekają od prozy życia szukając spełnienia w licznych dobrach materialnych, które mają jak gdyby za nich odrobić życiowe zadanie domowe jakim jest doniesienie własnej "baby" do celu o własnych siłach. W pierwszym kadrze widzimy bohatera, który samodzielnie stawia czoło "noszeniu", już za chwilę jednak okazuje się, że próba ta jest dla niego zbyt ciężka, posłuży się maszyną bo osiągnąć sukces szybciej, pewniej, wydajniej. W procederze towarzyszy mu samotny pomocnik, być może "bezbabi" wspólnik w interesach. Obaj tworzą układ, porozumienie, który pozwala im na pozbywanie się "bab" szybko i bezboleśnie. Na twarzy wspólnika widzimy niepewność, wahanie. To obawa przed rozliczeniem, przed sprawiedliwością która spotyka zawsze wszystkich tych, którzy próbują iść na skróty tam gdzie nie jest to wskazane. Filmowi towarzyszy jasne i wyraźny przekaz, że ważniejsze od doniesienia "baby" na miejsce, ważniejszy jest sam proces noszenia, pokonywania przeszkód i poszukiwania właściwego miejsca w którym "baba" może leżakować i czekać na lepsze czasy. Notkę dedykuję WO, a czytelników zachęcam do odgadnięcia prawdziwych tytułów filmów i/lub nadsyłanie własnych fotek z absurdalnymi motywami filmowymi. :) (inspired by mysh) poniedziałek, 15 października 2007, uenifeu
TrackBack
Komentarze
Gość: mysh, chello084010173254.chello.pl
2007/10/18 16:48:38
JAMAJKA10 - no to trafna uwaga. Ale jakby doszukiwać się tu wspólnego mianownika, to stawiałabym na płeć, a nie stopień przytomności. Ba! nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że "baba w zielonym" reprezentuje stężenie pośmiertne. A co do zgorszenia...ten odsłonięty brzuszek w niektórych kulturach zakwalifikował by babę z filmu 1 do kulki w łeb. I to od własnego ojca!
Nasuwa mi się tu inny motyw... Co za finezyjna hierarchia ueniferze! Przekrój rozwoju osadnictwa jak się patrzy: od łona natury wśród dziko rosnących drzew, na przeprawie rzecznej bez jazu oczywiście (film1), poprzez wielkoareałowe gospodarstwo we względnym odosobnieniu od cywilizacji(film2), dalej mamy piwnicę stylowej kamienicy na suburbiach(film3), biurowiec francuski z widokiem na typowe amerykańskie pejzaże(film4),po zatłoczoną ulicę ścisłego centrum jako symbol daleko posuniętej urbanizacji. Co za przesłanie! |
Wszystkie baby są schludnie poobciągane (aby nijakiego zgorszenia nie było- żadnych bonusów dla widza)