Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
Blog > Komentarze do wpisu
Co trzeba zrobić by zostać Świętą?

Podczas swobodnych wędrówek po Wrocławiu, natknąłem się ostatnio na ciekawy obrazek z pewną świętą w holu jednego z budynków o przeznaczeniu jaknajbardziej religijnym. Przedstawiał on Św. Joannę Berette Molle, ale poza statusem błogosławionym, trudno było mi skonstatować z jakiej okazji i za co została Świętą. Oraz "Czy słusznie?", zgodne z memem "think for yourself, question authority".

Z byciem świętym już tak jest że zostaje się nimi zwykle post mortem po to żeby promować jakieś konkretne zachowanie. Dzieje się tak po to by możliwie każdy był taki jak trzeba, a nie taki jaki chce być, lub jaki jest. "Cóż takiego może uczynić taka kobieta jak Gianna, że zostaje Świętą?" - pomyślałem sobie.

 Była inżynierem? Zbudowała 40 szpitali? A może całe życie uczyła w jakiejś wiejskiej szkole? A może jako pielęgniarka dbała o chorych i niedomagających? A może była matką dużej i szczęśliwej rodziny, i syta swoich dni umarła otoczona stadem wesołych wnucząt? To by były całkiem fajne wzorce, ale wrodzon zmysł Uenifeu'owy wciąż szeptał mi do ucha nieustępliwie, że napewno nie mogło to być coś tak trywialnego, i że całkiem prawdopodobne, że świętą kobietą zostaje się jednak po zrobieniu czegoś mega głupiego.*

Stłumiwszy podpowiedzi Złego postanowiłem jednak trochę poszukać, i sprawdzić, cóż takiego się wydarzyło. Jakiż brak rozczarowania spotkał mnie w chwili kiedy okazało się, że najlepsza receptą na bycie Świętą jest urodzenie sieroty i pozostawienie na łasce losu 3 małych dzieci wraz ze swoim ukochanym mężem. I to wszystko świadomie i celowo, dla Chwały Pana i propagandy antyaborcyjnej. Oto co najlepszego może zrobić kobieta by być Świętą. Umrzeć.

Gianna, będąc we wczesnej 4 ciąży, z 3 małymi dziecmi na utrzymaniu, dowiedziała się o włókniaku, który powinien był być usunięty w przeciwnym razie gwrantował nieuleczalną chorobę. Zabieg wiązałby się z usunięciem ciąży, Gianna zdecydowała, że lepiej jest umrzeć i osierocić dzieci niż zgrzeszyć aborcją. Oczywiście koncepcja tego "grzechu" nie urodziła się w jej głowie sama, ktoś jej tego "nauczył".

Powstrzymuję się od jednostkowej oceny moralnej takiego czynu, bo myślę że każdy w takiej sytuacji sam powiniem podjąć decyzję co do tego jak postąpić. Niemniej lekkim wstrętem napawa mnie fakt, że taka decyzja jest promowana jako właściwa i słuszna oraz godna naśladownictwa. Skazując na śmierć takich ludzi jak Gianna, Kościół bierze na siebie moralna odpowidzialność nie tylko za wspieranie takich decyzji, jak i za to, że dzieci które zostają pół sierotami zostają postawione przed faktem dokonanym. I nikt ich nie pyta czy chciłyby mieć mamusię grzesznicę, czy wolałyby żeby odeszła i była Świętą. Znając życie większość 4 latków miałaby tutaj jasną odpowiedź na to jakże dramatyczne pytanie, ale tak to już bywa że im człowiek starszy, tym rzeczy proste i jasne stają się dla niego bardziej skomplikowane.

Gianna zasłunęła ze słów wypowiedzianych do lekarza: "Jeśli mam wybrać między mną a dzieckiem, bez wahania wybieram, i domagam się tego , dziecko." Wolę nie myśleć jak z takimi słowami czuła się reszta latorośli, które kolektywnie we trójkę były nagle mniej ważne, cenne i wyjątkowe niż zarodek wielkości śliwki. 

Warto dodać, że problem ten o wiele prościej i sensowniej, choć może niezgodnie z kościelnymi wytycznymi, rozwiązuje Stary Testament.

* Faceci w kwestii bycia świętymi mają w tej kwestii chyba lepiej, mogą walić pałą smoki jak Św. Jerzy patron milicjantów, albo czytać książki jak Św. Izydor, uprawiać bilokację jak Św. Drogo albo handlować narkotywaki jak Św. Jesus Malverde (jeszcze nie uznany oficjalnie, ale lokalnie jaknajbardziej).

niedziela, 07 września 2008, uenifeu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/09/07 14:14:03
Gianna i tak narobiła się więcej, niż taka jedna, która w Polsce jest bardziej czczona niż Bóg i Jezus razem wzięci. Oczywiście chodzi o Marię, która zaszła nie wiedząc nawet kiedy i urodziła...
-
2008/09/07 17:47:14
Ja tam jestem przekonany że miała więcej potomstwa, bo tak jest napisanew Nowym Testamencie, ale zdaję sobie sprawę że jest to wersja trudna do utrzymania bo bardzo komplikuje koncepcję wiecznego dziewictwa :)
-
Gość: Eisbjorn, host-81-190-6-157.gdynia.mm.pl
2008/09/08 21:16:56
A kogo w KK interesują już narodzone dzieci? Kończąc karierę Świętego Płodu traci się wszelkie prawa i całe zainteresowanie.
-
2008/09/09 01:21:02
Reniferku, to ty żyjesz? O jakże się cieszę...

Nie podajesz, czy dziecię przeżyło, czy zginęło bohatersko wraz z kochającą jego życie mamusią, a szkoda. Szkoda, bo utrudnia dokonanie bilansu strat (o zyskach nie piszę, bo obawiam się, że ich nie ma).

Jeśli przeżyło, powiększyło pulę sierot, które nie zaznały matczynej troski i miłości.

Jeśli nie przeżyło, to mamy aż dwa trupy, co oczywiście jest świetnym sposobem chronienia świętego życia. Ratowanie życia jak wiadomo wymaga ofiar...

A ja niedawno pisałam o naszej kandydatce na świętą matkę-Polkę i pozwoliłam sobie brutalnie wywalić kawę na ławę. Zresztą to nie ostatnie moje zdanie w tej sprawie, bo mam jeszcze dużo do powiedzenia w tej kwestii.
-
2008/09/09 13:07:28
NO WRESZCIE żeś coś napisał!!! ufff
-
2008/09/09 16:18:54
Na joemonster.org przeczytałem kiedyś jedno mądre zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: "bo to jest tak, gdy naszym życiem rządzi książka napisana jakieś półtora tysiąca lat temu".
-
Gość: tsurani, c133-250.icpnet.pl
2008/09/09 20:57:04
kościół to samo zło... Nie ma nic dobrego w religijnym otumanianiu ludzi. I dotyczy to każdej religii
-
2008/09/10 01:00:57
@renifer: " Była inżynierem? Zbudowała 40 szpitali? A może całe życie uczyła w jakiejś wiejskiej szkole? A może jako pielęgniarka dbała o chorych i niedomagających? A może była matką dużej i szczęśliwej rodziny, i syta swoich dni umarła otoczona stadem wesołych wnucząt?"

Gdybyś czytał teksty, na które się powołujesz to byś wiedział, że była lekarzem - pediatrą. I owszem, matką dużej szczęśliwej rodziny.

"najlepsza receptą na bycie Świętą jest urodzenie sieroty i pozostawienie na łasce losu 3 małych dzieci wraz ze swoim ukochanym mężem"

Twój słowotok rozmija się z logiką. Po pierwsze, czwarte dziecko zostało pół-sierotą. Przeżyło, więc zostawiła czwórkę, nie trójkę dzieci, ale chyba nie na łasce losu, tylko pod opieką męża.

"Gianna, będąc we wczesnej 4 ciąży, z 3 małymi dziecmi na utrzymaniu, dowiedziała się o włókniaku, który powinien był być usunięty w przeciwnym razie gwrantował nieuleczalną chorobę. Zabieg wiązałby się z usunięciem ciąży, Gianna zdecydowała, że lepiej jest umrzeć i osierocić dzieci niż zgrzeszyć aborcją."

Dowiedz się, że ten włókniak ZOSTAŁ USUNIĘTY w trakcie ciąży. Gianna nie "zdecydowała, że lepiej jest umrzeć" tylko podjęła dodatkowe ryzyko w zamian za gwarancję przeżycia dziecka.

Twój wpis rozminął się z prawdą na tyle atrakcyjnie, że trafił na pierwszą stronę portalu. Sukces?
-
2008/09/10 01:13:20
Ad.1. No, wiem że była lekarzem. Ale została świętą z tego powodu? Nie.
Ad.2. Wiem co piszę: jedno z dzieci wkrótce zmarło, sprawdź sobie.
Ad.3. Technicznie faktycznie włókniak został usunięty, ale wskazanie lekarzy było na histerektomię, której odmówiła bo wiązała się ona z aborcją.
-
2008/09/10 09:51:28
Przykro sie czyta takie teksty, bezmyslnie opluwajace innych ludzi, ktorzy potrafili zdobyc sie na niewyobrazalne dla nas poswiecenie. Czy podobnie oplulbys np. Maksymiliana Kolbego? Pewnie tez mial jakas rodzine, ktora za nim plakala. No juz, nie zaluj sobie. Na szczescie Jego pamieci i po pamieci bl. Joanny Twoje plucie nie dosiegnie, za wysokie progi.

A poza tym - to, ze ktos jest "wielkosci sliwki", to ma byc jakikolwiek argument? Osmieszasz sie po prostu. I wstyd, Gazeto Wyborcza, ze wyciagasz takie szumowiny na pierwsza strone. No, ale przeciez swietnie pasuja do "linii programowej"...
-
2008/09/10 10:09:22
Dwa powyższe wpisy, świadczą dobitnie o tym, że Twój blog JEST POTRZEBNY...

Pozdrawiam.
-
Gość: A, beta.cebit.com.pl
2008/09/10 10:17:45
Kolejny link do politycznie poprawnej krytyki KK. Ktoś napisał, że dziećmi po urodzeniu nie interesują się w ogóle. Ręce opadają: a niezlicozne szkoły, przedszkola, domy dziecka itp. A tradycja salezjańska? Tego nie ma.
Takiej samej krytyce nigdy nie poddamy innego kościoła, wyznania, prawda?
Krytyka autorki jest dokładnie tak samo arbitralna jak krytyki, które spadły na Alicję Tysiąc. O, paradoksie, tak łatwo jest mówić innym, co powinni, a czego nie powinni w trudnych sytuacjach.
Co do dzieci Gianny, należałoby może ich zapytać, jak się czuły? Dla mnie to też bardzo, bardzo trudna decyzja i zapewne nie zdobyłabym się na nią (też mam troje dzieci), ale daleka jestem od krytykowania kogoś za to. Podobnie jak nie krytykowałabym decyzji przeciwnej.
A co do promowanej postawy, to kwestia duchowości i wiary i obawiam się, że na innej płaszczyźnie nie ma sensu tego rozpatrywać.
-
Gość: alus, proxy.wincor-nixdorf.com
2008/09/10 10:27:26
A niby kto decyduje o tzw. "świętości"? Hehe. W panteonie tzw. "świętych" czy "błogosławionych" mamy całą plejadę oszustów i nieciekawych typków:

Ot choćby:
matka Teresa - oszustka i malwersantka z dobrym PR-em, tak dobrym, że Watykan do dzisiaj nie odważył się zburzyć tego obrazka. Przekręty finansowe na dużą skalę. Mało kto wie, że do niej wzywano egzorcystów i to dosyć często...

Robert Bellarmin - ten który był głównym inkwizytorem Rzymu, skazał na śmierć wielu ludzi, m.in. Giordano Bruno

"błogosławiona" Faustyna - kobieta z zaburzeniami psychicznymi, która wyrabiała ciekawe rzeczy.

Eh. szkoda gadać. Jak się dobrze przyjrzeć tym tzw. "świętym" to można znaleźć i gwałcicieli i zabójców i różnego rodzaju swołocz, która za swoje czyny spędziłaby długoletnie wyroki w więzieniu. No ale przecież papież ma zawsze rację? Czyż nie tak?
-
Gość: Tomasz, h-b206-101.resetnet.pl
2008/09/10 10:55:21
Masz dzieci?
Ile matek tak postąpiło, nie będąc katoliczkami, nie wierząc w żadnego boga?
Cieszysz się, że istniejesz?
Wiesz, że serce dziecka bije od 6 tygodnia ciąży?

Żeby uważać aborcję, za przerwanie życia nie trzeba być katolikiem.
-
2008/09/10 11:01:56
Owszem blog trafil na pierwsza strone. :)

Dlatego moge sobie pokomentowac ten wpis. I stwierdzic, ze dla mnie jako osoby obdarzonej straszna wada - zimna logika - uznanie Gianny za Swieta jest bardzo, bardzo, bardzo dobrym krokiem.
Dlaczego?
Bo to oznacza, ze zrezygnowanie ze swojego zycia na rzecz zycia dziecka jest rzecza tak niesamowicie heroiczna, ze wynosi na oltarze. A co to znaczy dla przecietnego czlowieka? Ze nie mozna tego w zaden sposob od niego oczekiwac, a juz na pewno nie mozna go do tego przymuszac.
-
2008/09/10 11:39:52
@Galopująca: nic o Maksymilianie nie napisałem, więc mi tu nie wmawiaj hmm... dziecka w brzuch :) Ten wpis nie jest przeciwko Giannie, ale przeciwko KK który promuje takie zachowania jako moralnie wzorcowe, podczas gdy jest to co najmniej sprawa dyskusyjna.

Wstyd dla Gazety? Tak, wstyd to ulubione narzędzie kontroli nad ludzkimi umysłami jakiego używa kościół. Wstyd i poczucie winy. Czuj się winny, wstydź się, nie odzywaj się i nie myśl. A z tym czterech największe jest "nie myśl".

@A: Skąd wiesz że inne wyznania nie były tak krytykowane? Należałoby zapytać dzieci mówisz? To zapytaj pierwsze lepsze 4 letnie dziecko czy woli żeby mamusia z nim była, czy żeby odeszła na zawsze do aniołków.

@Tomasz: Ile matek tak postąpiło nie wierząc w żadnego boga?

Chryste ludzie! Czy naprawde jak wam KK powie że coś jest super, to wam zanikają narządy empatii i krytycznego myślenia za siebie? Co , to już polemizować nawet nie można tylko aplauz i akceptacja?




-
Gość: Tomasz, h-b206-101.resetnet.pl
2008/09/10 13:38:20
Ja akurat myślę. I jak pisałem, nie trzeba być katolikiem, żeby podejmować takie decyzje.

"Oczywiście koncepcja tego "grzechu" nie urodziła się w jej głowie sama, ktoś jej tego "nauczył"."
Napisałeś tak. A skąd wiesz, że to była kwestia grzechu i nie grzechu? Nie wspomniałeś, że ona byłą lekarką. A więc mogła sobe wyrobić własne zdanie nt. życia płodu. Mogła to zrobić z miłości do dziecka. Chciała, żeby ono przeżyło. Jego życie było ważniejsze od jej własnego życia.
-
2008/09/10 14:12:27
@Tomasz:A jakie znaczenie ma to że jest lekarką? Jakby była spawaczką to by nie wiedziała na czym polega aborcja?

Ja się nie czepiam tego że wybrała tak czy inaczej, każdy człowiek sobie swoim życiem dysponuje tak jak chce, bo w końcu ma tylko jedno. Ja się czepia KK, który zrobił z tego czynu ikonę, która ma być wzorem dla innych.
-
Gość: A, beta.cebit.com.pl
2008/09/10 15:30:54
To zapytaj pierwsze lepsze 4 letnie dziecko czy woli żeby mamusia z nim była, czy żeby odeszła na zawsze do aniołków.

Wybacz, ale banalizujesz i upraszczasz. Nie czteroletnie, tylko dojrzałe. Nie wtedy, tylko teraz.Wspomniałam, że mnie samej nie byłoby zapewne stać na taką decyzję. Ale jeśli się czegoś nie rozumie, nie oznacza to, że trzeba koniecznie krytykować. Nie prawda, że nie krytykujesz Gianny. Piszesz o niej z przekąsem, czujesz, że znasz prawdę. Gratuluję. Ja nie znam. Miałam dwa razy wycinane guzy. Chciałam żyć - udało się. Moim największym lękiem było to, że zostawię dzieci. Ale nie wiemy, co przeżywała Gianna.
I nie chcę przez to powiedzieć, że te dzieci nie cierpiały z tego powodu. Jeśli umiera ktoś, kogo się kocha, cierpienie jest oczywiste.
Ad. Twoja ostatnia uwaga - jeśli KK do czegoś ludzi przekona, jest źle, jeśli liberałowie - jest świetnie? Z czego wnosisz, że ludzie, którzy nie krytykują takiej postawy czy ew. krytykują aborcję, nie potrafią samodzielnie myśleć? Pewnie też nic nie czytają, poza Gościem Niedzielnym, prawda? to tłum niewykształconych kretynów?
-
2008/09/10 16:21:35
teraz i tak jest już chyba lepiej, jężeli chodzi o 'świętych'. np. taki św. Augustyn, wyszalał się za młodu, a na starość założył zakon o surowej regule... z własnym synem :)

do oburzonych komentujących przede mną: autor notki wyraził swoją własną opinię. możecie ją sobie uważać za głupią/ bluźnierczą/ oburzającą czy jakąkolwiek inną, lecz błagam was o zaniechanie prób wywołania wstydu i poczucia winy. mamy wszakże wolność słowa, a każdy powiniem pilnować własnej moralności.
-
2008/09/10 16:24:29
"Ad. Twoja ostatnia uwaga - jeśli KK do czegoś ludzi przekona, jest źle, jeśli liberałowie - jest świetnie? Z czego wnosisz, że ludzie, którzy nie krytykują takiej postawy czy ew. krytykują aborcję, nie potrafią samodzielnie myśleć? Pewnie też nic nie czytają, poza Gościem Niedzielnym, prawda? to tłum niewykształconych kretynów?"

A, a to niby nie jest upraszczanie?
-
Gość: Tomasz, h-b206-101.resetnet.pl
2008/09/10 16:48:12
No właśnie, ktoś dobrze zauważył. Jest wolność słowa. A więc autor może mieć swoją opinię, a ja mogę mieć swoją. Kościół też może mieć opinię. Nikt nikomu nie każe tak postępować. Jeśli ktoś jest katolikiem to weźmie ją pod uwagę, a ten kto nie jest i tak zrobi co zechce.

A różnica w wiedzy na pewne tematy między spawaczką a lekarką jest ogromna. Myślę, że spawaczce kiepsko poszłoby omówienie rozwoju dziecka w życiu płodowym, a lekarka miałaby problem ze spawaniem.

Jest wielu lekarzy, którzy aborcję traktują jak przerwanie życia i nie wykonają jej, a z KK nie mają nic wspólnego. To jest opinia na podstawie posiadanej wiedzy.
-
2008/09/10 18:24:21
@Tomasz
A w zasadzie co jesli nie ciesze sie, ze istnieje? Jesli nie ma we mnie ani drobiny radosci z tego powodu, ze istnieje? Czy jesli z mojego punktu widzenia brak aborcji u mojej Mamy byl bledem, to usprawiedliwia to inne aborcje? Cos Ci bzdurny argument wyszedl.


PS Zeby uciac dalsze dywagacje: Moge uznawac popelnienie samobojstwa za swinstwo, ktorego nie robi sie bliskim. Zmuszenie ludzi, ktorych kocham, do rozpoznawania moich zwlok uwazam za absolutnie niewlasciwe i w zwiazku z tym nie zachowam sie w ten sposob. Ale gdybym sie nigdy nie narodzila to sprawa wygladalaby zupelne inaczej.
-
2008/09/10 20:08:51
Zawsze możesz jeszcze zrobić to tak żeby nie było co rozpoznawać :)
-
Gość: ar_meme, cpe000625a24f7f-cm0014e88eda7c.cpe.net.cable.rogers.com
2008/09/30 19:38:48
Radze autorowi tego bloga jak i wszystkim co skomentowali bez jakiegokolwieg przemyslenia do skontaktowania sie z rodzina tej kobiety a szczegolnie z corka ktora dzisiaj ma okolo 46 lat i jest lekarka pomagajaca innym zyc. Moze ona i jej rodzenstwo ktore wydaje wam sie zostalo pokrzywdzone przez swoja matke da wam wszystkim odpowiedz na pytanie "Jak zostac Swieta?".

Moze ten cytat troche zmieni ludziom zdanie: z Toronto Star:
But St. Gianna's youngest daughter says her mother was not made a saint only for the final act of her life.
"My mother was holy not because she gave her life for me, her entire life was holy," says Gianna Emanuela, who, like her mother, is a doctor. "The seeds of holiness were there when she was a young girl. She had a huge respect for life long before life was attacked from all sides."
-
2008/11/01 17:23:31
Takich mamy świętych, jakie jest w danym momencie zapotrzebowanie ideologiczne, niestety.
Jakby tak perzetrzepać te połyskujące aureolki, to wiele zaskakujących faktów wyszłoby na jaw. Jakiś, dajmy na to, średniowieczny władca, co miał na sumieniu pradziwe stosy trupów, no ale - schrystianizował Ruś, na ten przykład. A że szerzenie chrześcijaństwa był wówczas trendi i ogólnie na czasie... Kto by się wówczas przejmował jakąś matką, która poświęca sie dla dziecka?...

Zgadzam sie z Uenifeu, ze to nie są łatwe/oczywiste/jednoznaczne wybory: czy dla dziecka umrzeć, czy dla pozostałych żyć. Za draństwo uwazam natomiast, że KK mówi, że tylko jeden wybór jest właściwy, jeden jedyny słuszny, a każdy, kto nie dźwignie takiej decyzji, może się schować ze swoją małością, płytkością, z tym swoim paskudnym grzechem.
-
Gość: , 83.2.207.1*
2010/06/15 14:41:13
ahaaaaaaaa