|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Bin Laden, homeopatia, i koniec światowego terroryzmu.
No i miał być ten koniec świata 21 maja i nie ma. Jestem zdecydowanie rozczarowany, nie powiem miałem odrobinkę nadzeii że wszyscy poganie zostaną wytępieni a jedynie słusznie wierzący będą się kisić sami ze sobą we własnym sosie przez wieczność. To jest dopiero frajda: jak konwent PiSu od rana do rana bez chwili przerwy na siku, tylko jedna wielka przemowa wodza, i aplauz i aklamacja, i tak już zawsze. Perspektywa zgonu w Armageddonie to wybawienie.
No i miał być ten koniec świata 21 maja i nie ma. Jestem zdecydowanie rozczarowany, nie powiem miałem odrobinkę nadzeii że wszyscy poganie zostaną wytępieni a jedynie słusznie wierzący będą się kisić sami ze sobą we własnym sosie przez wieczność. To jest dopiero frajda: jak konwent PiSu od rana do rana bez chwili przerwy na siku, tylko jedna wielka przemowa wodza, i aplauz i aklamacja, i tak już zawsze. Perspektywa zgonu w Armageddonie to wybawienie.
Ale nie o tym miało być. Dopadliśmy tego Bin Ladena, dostał to co miał dostać i zczezł. Słusznie, nie słusznie, bronił się czy tylko sięgał po pistolet, a to naprawdę była lampka nocna jak się potem okazało, niewiadomo. Nawet wzruszliwe był jego pożegnalny list w którym dzieciom sugerował inną drogę zawodową w życiu, i stawiał jako priorytet tępienie sprzedawczyków wśród swoich w kolejności pierwszej. Czyli rewolucja zeżarła własne dziecię i tym razem, i dobrze nic nowego na tym świecie, wszystko jest tak jak było zawsze tylko bardziej.
Ciekawe jest jednak podsumowanie tej całej akcji, bo wygląda na to że chcąc nie chcąc rozwiązaliśmy problem światowego terroryzmu. Poprzez pochowanie Bin Ladena w oceanie, sprawiliśmy że jego zwłoki rozpuszczone w bezkresnej głębi stworzyły globalny roztwór homeopatyczny. Teraz jeszcze trochę huraganów i sztormów, i wielki błękit dynamizowany Osamą,i będzie on składnikiem każdego z nas. Wszak już dziś przez nasze ciała przechodzą atomy H20 które wczesniej przewinęły się przez pęcherz Olivera Cromwell'a, tak przynajmniej twierdzi Dawkins. A więc pijmy, pijmy ile wlezie, pamięć wody jest wieczna, a atomy Bin Ladena będą w nas krążyć i leczyć z każdej, nawet najmniejszej pokusy wsadzenia się w powietrze.
Tworząc globalne lekarstwo homeopatyczne, znaleźlismy rozwiązanie problemu globalnego terroryzmu, ale spodziewać się należy również spadku ilości dializowanych pacjentów w NFZ, i pewnie kilku innych pozytywnych zmian w zależności od tego na co tam delikwent chorował i co go tam po cichu w trzewiach powoli toczyło. Nie przypuszczałem, że Amerykanie wpadną na tak genialne rozwiązanie, i muszę przyznać że kiedy dziś do mnie dotarł geniusz tego planu to aż usiadłem.
Ps. Pijmy dużo wody, bo po Fukushimie to teraz najlepsze lekarstwa na chorobe popromienną przy końcu świata. sobota, 21 maja 2011, uenifeu
TrackBack
|