Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
sobota, 21 maja 2011
Bin Laden, homeopatia, i koniec światowego terroryzmu.
No i miał być ten koniec świata 21 maja i nie ma. Jestem zdecydowanie rozczarowany, nie powiem miałem odrobinkę nadzeii że wszyscy poganie zostaną wytępieni a jedynie słusznie wierzący będą się kisić sami ze sobą we własnym sosie przez wieczność. To jest dopiero frajda: jak konwent PiSu od rana do rana bez chwili przerwy na siku, tylko jedna wielka przemowa wodza, i aplauz i aklamacja, i tak już zawsze. Perspektywa zgonu w Armageddonie to wybawienie.
wtorek, 19 kwietnia 2011
Uenifeu na FB!

Forma bloxowa już sie przejadła. Minął rok od ostatniej notki, jej treść przyprawia dziś o rozpacz. Deszcz gówna i lawy, który w tym temacie przetoczył sie nad Polską przez rok wydaje się być dziś jedynie pierwszym porywem nadchodzącej burzy. Zapraszam na FB, Lób to!

22:28, uenifeu
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Odpustowe aspekty Żałoby Narodowej.

Żałoba, żałobą ... ale w radio przynajmniej grają fajną muzykę wreszcie. Tak trzymać.

Dzis w radyjo (tokfm) pan z Polityki powiedział, że teraz oto będziemy lepszymi ludzmi przez tę tragedię. A odbędzie się to tak, że każdy powinien zacząć od siebie się polepszać. Dla pana z Polityki polepszanie np. to jest dlatego, że on będzie jeździł wolniej ponieważ denerwuje go chamstwo na drogach. No i że teraz też my polepszać się tak powinniśmy.

Oczywiście pewnie każda motywacja do polepszania się jest dobra, ale tak na zdrowy rozum to co ma jedno do drugiego? 

 Na usta ciśnie się pytanie: "A na trzeźwo to już nie da się być lepszym?".

Ilu papieży, prezydentów i innych celebrytów musi złożyć swoje życie w ofierze, po to by nam dostarczyć energii do tego byśmy mogli zamieszkać w kraju jedności i radości? Ilu ludzi musi się poświęcić , żeby nam było lepiej ze sobą?

Właśnie to odpustowe myslenie powoduje ze jest jak jest (tj. czasem niefajnie). To brak równowagi i szacunku do siebie (i dopiero potem do innych) powoduje że polakowi co rusz się coś ulewa i gnoi siebie i otoczenie. To nie diabeł nas kusi do złych uczynków, i to nie jest jakieś tajemnicze Zło, które przeklina za kierownicą na skrzyżowaniu. To my! Nie da się "zła" wypędzić, bo to część nas samych taka sama jak wszystko co wzniosłe i szlachetne. 

Owszem można tę część nas samych chwilowo stłumić i przydusić, w obliczu traumy, powstania, tragedii, czy innej katastrofy. Ale to nie czyni nas lepszymi, to tylko zewnętrzna stymulacja, która wybija nas na chwilę z codzienności. Pozwala ona na ucieczkę na moment od siebie, tylko po to by każdy mógł potem  wrócić do siebie samego w prozie codziennej męki Dnia Polskiego Świra. Odpust to gra o sumie zerowej, większemu wychyleniu w świętość, towarzyszy tym większy upadek w prozaiczne chamstwo. 

Tak więc ciszej nad tą trumną. Więcej balansu i równowagi, mniej deklaracji i oczekiwań. After all, te ostatnie są przecież po to by mieć się z czego potem rozczarować.



piątek, 02 kwietnia 2010
Śfienta, śfienta!

Uenifeu cierpi na awarie sprzętu. Mało więc słów, niech obrazek powie wszystko w tym śfiontecznym czasie :)

null

Można dzielić się przemyśleniami.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59