Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
środa, 31 stycznia 2007
Siennik Egipski, fragmenty
Lewe umowy naświetlać; we śnie kontrolę NIK'u prowadzić: niespodziewanie stolec przewodniczącego obejmiesz, europejski od spraw zagranicznych, komisarycznie.
niedziela, 28 stycznia 2007
Run on, a.k.a. God s Gonna Cut You Down
Dzisiaj, będą trzy teledyski. Łączy je to, że we wszystkich spiewana jest ta sama, cudza piosenka. Niegrzecznym poganom ku przestrodze.

God's Gonna Cut You Down
You can run on for a long time
Run on for a long time
Run on for a long time
Sooner or later God’ll cut you down
Sooner or later God’ll cut you down

Go tell that long tongue liar
Go and tell that midnight rider
Tell the rambler,
The gambler,
The back biter
Tell ‘em that God’s gonna cut ‘em down
Tell ‘em that God’s gonna cut ‘em down


Well my goodness gracious let me tell you the news
My head’s been wet with the midnight dew
I’ve been down on bended knee talkin’ to the man from Galilee
He spoke to me in the voice so sweet
I thought I heard the shuffle of the angel’s feet
He called my name and my heart stood still
When he said, “John go do My will!”


Go tell that long tongue liar
Go and tell that midnight rider
Tell the rambler,
The gambler,
The back biter
Tell ‘em that God’s gonna cut ‘em down
Tell ‘em that God’s gonna cut ‘em down


You can run on for a long time
Run on for a long time
Run on for a long time
Sooner or later God’ll cut you down
Sooner or later God’ll cut you down


Well you may throw your rock and hide your hand
Workin’ in the dark against your fellow man
But as sure as God made black and white
What’s done in the dark will be brought to the light


You can run on for a long time
Run on for a long time
Run on for a long time
Sooner or later God’ll cut you down
Sooner or later God’ll cut you down


Go tell that long tongue liar
Go and tell that midnight rider
Tell the rambler,
The gambler,
The back biter
Tell ‘em that God’s gonna cut you down
Tell ‘em that God’s gonna cut you down
Tell ‘em that God’s gonna cut you down
20:26, uenifeu , Muza
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 stycznia 2007
W obronie Anety K.

Wciąż nie przestaje nas atakować wszelkimi kanałami cała seksafera w Samoobronie i okolicach.

W przeciwieństwie do blogowpisów o charakterze seksistowko-oplujczym, jakie gdzieniegdzie się ostatnio widuje, nie uważam wcale, aby Pani Aneta była osobą godną największego potępienia tylko i wyłącznie z powodu takiego, że nie wie z kim ma swoje dziecko. To stary seksistowski paradygmat, że kobieta, która nie wie kto jest ojcem jest ku*wą, a mężczyzna który nie wie, że ma dziecko ... po prostu musiał się wyszumieć.

Jej zdziwienie i zaskoczenie (po wynikach badań) wydawało mi się dość szczere, i nie wyglądało to na zaplanowane działanie. Co więcej, uważam że jest mimo wszystko ofiarą tej całej sytuacji, choć nie oznacza to że jej wybory nie były swiadome i nie ponosi ona za nie całej odpowiedzialności. Dość się już jednak nacierpiała, i nie widzę sensu w obrzucaniu jej wyzwiskami, jak czyni to część bloggerów i komentatorów zdradzając tymsamy swój niedorozwój moralno-obyczajowy i dając upust zwykłej ludzkiej radości skakania po "gorszym".

Tymniemniej, pisałem wcześniej o tym, że brak świadomości na temat ojcostwa nie jest wcale rzeczą taką rzadką i niespotykaną, i nie musi świadczyć też o ostatecznyym moralnym upadku konkretnej kobiety.

Hipotetyczny scenariusz mógłby wyglądać tak:

1. Lepper (lub inny mężczyzna) uprawia seks z jakąs inna kobietą, oczywiście bezgumnie.

2. Zaraz potem przychodzi Łyżwa i również bezgumnie dochodzi do obcowania z tą samą partnerką. Lepper wychodzi na fajkę.

3. Na koniec Łyżwa idzie do Anety, a ta myśli, że to on jest ojcem jej dziecka, podczas kiedy Łyżwa spelnil jedynie rolę zaopatrzeniowca, bo jego plemniki są do niczego, płyną w inna stronę i tylko obijają się o siebie..

Przy obecnych standardach higieniczno-moralnych w Samoobronie, Leppera problemach z erekcją, oraz Łyżwy nadpobudliwości, nie wydaje mi się to takim niemożliwym scenariuszem. Możemy wyobrazić sobie ojca Leppera, który będzie mówił "I did not have sex with that women", i pewnie będzie miał rację, ale alimenty będzie musiał płacić i pójdzie pewnie do więzienia z zawiasów co mu się uskładały.


"Celibat szkodzi."

Właściwie jedyną szansą aby z takiej sytuacji się nasz biedny Lepper wykaraskał, byłoby przekonanie jego żony do tego aby się "przyznała", że to ona byłą tą drugą kobietą, i że to ona zdradzała Leppera z Łyżwą. Obawiam się jednak, że w tym momencie wkroczylibyśmy w rejon zbiorowego science-fiction.

A tak na marginesie, wracając do Anety: czy sam fakt seksu z Łyżwińskim, to nie jest wystarczająca kara za wszystkie błędy, które się popełnilo i popełni w życiu? Litości...

21:12, uenifeu , Seks
Link Komentarze (14) »
czwartek, 25 stycznia 2007
"Opatrzności, oddaj moje 40 milionów!"
Stan polskich ubezpieczeń społecznych jest dramatyczny, wiedzą o tym nie tylko obywatele, ale także rządzący politycy. Według obliczeń oraz estymacji, cały system może się niedługo zawalić pod naporem milionów nowych emerytów i spadku przyrostu naturalnego.

Sytuację pogarsza fakt, że każdy rozsądnie zarabiający ateista, poganin i mason unika wpłacania składek ZUS, inwestując je we własnym zakresie tak aby przyniosły spodziewany zysk tylko jemu, a nie przykładowemu niepracującemu bliźniemu, który zamiast robolić, siedzi w kościele.

Wizja przyłości jest już tak dramatyczna, że wymaga stanowczych kroków, i dziś właśnie możmy obserwować początek rewolucji w polskim budżecie, rewolucji która być może jest ostatnią szansą na uniknięcie katastrofy.

Otóż polski rząd Sejm postanowił zainwestować resztki oszczędzanych kolektywnie funduszy, w budowę Świątyń Opatrzności, poczynając od tej największej tj. warszawskiej.

Ten na pierwszy rzut oka dramatyczny gest, może być jednak całkiem rozsądnym krokiem w kierunku uniknięcia nieuniknionego. Pamiętajmy, że "wiara czyni cuda" a właśnie cud jest nam w tej chwili najbardziej potrzebny aby uratować relatywny dobrobyt przyszłych beneficjentów ZUS.

Dla wszystkich dzisiejszych i przyszłych pokoleń emerytów, pokoleń które prawdopodobnie odczują na własnej skórze zalety renty minimalnej, rząd przygotował "Plan B" ,który pozwoli na uniknięcie zagłady:
  • osoby zmarznięte, niezdolne do opłacenia rachunków za gaz z Rosji, będą mogły zbierać się w licznych nieogrzewanych świątyniach i przy pieśniach religijnych połączonych z tanecznymi podrygiwaniami, rozgrzeją zmarznięte kości i odnóża
  • w przypadku problemów z zakupami pożywienia, emeryci i renciści będą mogli spotykać się na codziennych rekolekcjach pt. "Nie samym chlebem żyje człowiek"
  • zobowiązania wynikające z potrzeb zdrowotnych, zostaną w pełni przejęte przez lokalne Podwórkowe Kółka Uzdrawiające.
  • nie należy zapominać o możliwości niebiańskiej interwencji, która może nastąpić po przekroczeniu konkretnej kwoty inwestycji



Marszałek Marek Jurek III dziękuje Stwórcy za opiekę i troskę jaką Opatrzność roztacza nad wygłodniałymi polskimi emerytami.

Do słabości tego rozwiązania należy jednak zaliczyć brak holistycznego potraktowania interwencji ponadnaturalnych. Skupiono się na inwestycjach w relacje z bóstwami judeo-chrześcijańskimi, wywodzącymi się z pewnej konkretnej opcji teologicznej. Wobec silnie zróżnicowanego panteonu odbiorców ludzkiej wiary, być może należałoby się zastanowić nad większą dywersyfikacją inwestycyjnego portfela. Z pewnościa zbudowanie kilku totemów Manitou, piramid oraz Sal Królestwa Świadków Jehowy pomogłoby nam wszystkim zabezpieczyć się przed tragicznymi konsekwencjami apelowania do niewłaściwego boga.

Drugim problemem, jest nieznana kwota brzegowa, po wpłaceniu której Bóg chrześcijan i Żydów postanawia interweniować. Zwolennicy sejmowego projektu przekonują jednak, że nie jest to dużo skoro naród wybrany otrzymywał mannę z nieba po zbudowaniu już jednego lichego Namiotu Przymierza.



"Zwolennicy sejmowego projektu przekonują jednak, że nie jest to dużo skoro naród wybrany otrzymywał mannę z nieba po zbudowaniu już jednego lichego Namiotu Przymierza."


Miejmy tylko nadzieję, że przebłagany Bóg, jeśli zechce tylko odpowiedzieć na kolektywne modły, nie przekaże nam żywej gotówki, zsyłanej na ognistych rydwanach czy innych niepraktycznych środkach niebiańskiej lokomocji. Taka pomoc bowiem uległaby szybkiej inflacji i na niewiele by się zdała w obliczu restrykcji unijnych w kwestiach udzielania niedozwolonego wsparcia. Zdecydowanie lepiej będzie jeśli w zamian za nasze fundusze emerytalne, otrzymamy jednak jakieś życiowe dobra takie jak tradycyjne: ciepło, żarło, a w przypadkach osób z racji wieku jeszcze do tego zdolnych: sporadyczne acz satysfakcjonujące tarło.
 
1 , 2 , 3