Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
wtorek, 28 lutego 2006
Rób to w domu, po kryjomu.
Czytając kawałki Biblii do wcześniejszej notki, znalazłem ciekawy fragment:

"(12)
Po wielu latach umarła żona Judy, córka Szuy. Juda, zapomniawszy nieco o swej stracie, udał się wraz ze swym przyjacielem Adullamitą imieniem Chira do Timny, gdzie strzyżono jego owce. (13) A gdy powiedziano Tamar: Teść twój idzie do Timny, aby strzyc swe owce, (14) zdjęła z siebie szaty wdowie i otuliwszy się szczelnie zasłoną usiadła przy bramie miasta Enaim, które leżało przy drodze do Timny. Wiedziała bowiem, że choć Szela już dorósł, nie ona będzie mu dana za żonę. (15) Kiedy Juda ją ujrzał, pomyślał, że jest ona nierządnicą, gdyż miała twarz zasłoniętą. (16) Skręciwszy ku niej przy drodze, rzekł: Pozwól mi zbliżyć się do ciebie - nie wiedział bowiem, że to jego synowa. A ona zapytała: Co mi dasz za to, że się zbliżysz do mnie? (17) Powiedział: Przyślę ci koźlątko ze stada. Na to ona: Ale dasz jakiś zastaw, dopóki nie przyślesz. (18) Zapytał: Jakiż zastaw mam ci dać? Rzekła: Twój sygnet z pieczęcią, sznur i laskę, którą masz w ręku. Dał jej więc, aby się zbliżyć do niej; ona zaś stała się przez niego brzemienną. (19) A potem wstała i odszedłszy zdjęła z siebie zasłonę i przywdziała swe szaty wdowie. (20) Gdy Juda posłał koźlątko przez swego przyjaciela Adullamitę, aby odebrać zastaw od owej kobiety, ten jej nie znalazł. (21) Pytał zatem tamtejszych mieszkańców: Gdzie w Enaim jest ta nierządnica sakralna, która siedziała przy drodze? Odpowiedzieli: Nie było tu nierządnicy sakralnej. (22) Wróciwszy do Judy, rzekł: Nie znalazłem jej. Także tamtejsi mieszkańcy powiedzieli: Nie było tu nierządnicy sakralnej. (23) Wtedy Juda rzekł: Niech sobie zatrzyma. Obyśmy się tylko nie narazili na kpiny. Przecież posłałem jej koźlątko, ty zaś nie mogłeś jej znaleźć. (24) Po około trzech miesiącach doniesiono Judzie: Twoja synowa Tamar stała się nierządnicą i nawet stała się brzemienną z powodu czynów nierządnych. Juda rzekł: Wyprowadźcie ją i spalcie!"

(Ks. Rodzaju 38:12-24, Biblia Tysiąclecia)

Pomyślałem sobie, że Juda był prawdziwym protoPiSiorem. Może nawet Wszechkanaanejczykiem? ;)

Swoją drogą, ciekawe że nie powiedział, "wyprowadźcie ją i dajcie jej urodzic, a potem spalcie, bo jeśli zabijemy dziecko to to będzie morderstwo!".

Cała historia w obrazkach jest tu.


Jak mamy myśleć, że Benedykt myśli, jak Bog myśli, że mamy myśleć o aborcji

We wczorajszej Wyborczej, oraz w innych serwisach swiatowych, czytamy co nastepuje, w kwestiach aborcji oraz podejscia Boga do tej kwestii. Wyjasnia to papież Benedykt, w słowach prostych i oczywistych:

"The Magisterium of the church has constantly proclaimed the sacred and inviolable character of every human life, from its conception to its natural end," he said.



Siedziałbym pewnie cicho, bo choć fałszywa, to jest to jednak standardowa wypowiedź, i jasne stanowisko dla miliarda katolików na Ziemi, ale ...

"The love of God doesn't make any difference between the newly conceived, still in the womb of his mother, and the baby, or the young person, or the mature man or the old man ," he said. "He doesn't make the distinction because in each of them he sees his own image and similarity."
(Ks. Rodzaju 3:7, Biblia Tysiąclecia)

Nie lubię kiedy ktoś autorytarnie wypowiada się że Bog myśli tak i tak w jakiejś kwestii, nawet jeśli twierdzi ze jest jego reprezentantem na Ziemi i ma ku temu glejt. Tymbardziej nie lubię kiedy moim zdaniem się myli, lub nagina fakty. W kwestii tak skomplikowanej jak grzeszność aborcji, tak proste zdefiniowanie problemu woła o pomstę, i powinno wydać się podejrzane każdemu przeciętnie samodzielnie myślącemu osobnikowi.

Benedykt twierdzi że Biblia nie daje odpowiedzi na pytanie o człowieczeństwo embrionów, ale całokształt dorobku Koscioła w sposób oczywisty udowadnia słuszność utajonych zamysłów Boga. Czy aby napewno?

Niestety, albo może stety, Biblia wypowiada się w tej kwestii, dość jasno i klarownie, ale niezbyt "poprawnie". Kiedy czytamy Stary Testament, natrafiamy na ciekawy aspekt kwestii wynagrodzenia za wyrządzoną szkodę.

W/g Benedykta Bóg myśli o aborcji jako o morderstwie, ale Benedykt, cokolwiek sam o sobie myśli, monopolu na odgadywanie zamysłów Boga nie posiada. W/g prawa talmudycznego, człowiek jest człowiekiem od chwili kiedy jego głowa znajdzie się na naszym świecie. Nawet najbardziej konserwatywni rabini nie nazwaliby embrionu człowiekiem, a jego aborcji moderstwem. Dlatego że uważnie czytaja Biblię i bardzo ścisle trzymaja się jej reguł.

"(7) wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia wskutek czego stał się człowiek istotą żywą."

W/g Biblii, człowiek staje się istotą żywą dopiero kiedy otrzyma "tchnienie", w przypadku dziecka jest to moment porodu. Embrion nie jest "życiem", a już napewno nie jest żadnym człowiekiem, gdyż zabicie go nie jest morderstwem:

"(22) Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. Jeżeli zaś ona poniesie jakąś szkodę, wówczas on odda życie za życie [...]"

(Ks. Wyjścia 21:22-23, Biblia Tysiąclecia)

Kto ma racje? Benedykt który zaprzecza swojej własnej Tradycji i twierdzi ze Biblia na powyższy temat milczy, czy Żydzi, którzy od tysięcy lat nie utożsamiaja aborcji z morderstwem?