Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
czwartek, 30 marca 2006
Konserwatywne płaksy?
Trochę z przymrużeniem oka, ale jednak dość ciekawe:

Czy pamiętacie tego kolegę ze żłobka, który zawsze płakał, ciągle się czegoś bał i biegł do Pani na skargę? Istnieje prawdopodobieństwo, że wyrósł na konserwatywnego prawicowca.



"Plossse Panii!! Wiesiek znów plopaguje lewicowy lelatywizm!!!"

Przynajmniej jeśli należał do grupy 95 przebadanych w 1960 dzieciaków z Berkley, które brały udział w badaniach trwających przez ponad 20 lat. Naukowcy śledzili ich rozwój osobowości od dziecka do dorosłego. Dziś kiedy są już osobami dorosłymi, okazuje się ze dzieci pewne siebie, ciekawe świata i samodzielne o wiele częsciej reprezentuja poglądy lewicowo-liberalne.

Praca autorstwa Jacka Blocka i jego żony Jenifer, ukazała się w Journal of Research Into Personality. Kilka lat temu podobne wyniki badań skończyły się w Stanach Kongresową Komisja do zbadania źródeł funduszy badawczych. Brzmi znajomo, prawica w USA nie grzeszy poczuciem humoru, a jak widać Układ sięga również za ocean. :)

Wyniki tych badań są o tyle ciekawe, że trudno zakładać że w 1960, badając grupę losowych 4 latków, ich autorzy byli zainteresowani osiągnięciem konkretnych wyników z podtekstem politycznym. Korelacja została zuważona przez przypadek, po zebraniu wszystkich danych, wiele lat później.

"Beksy" i "lalusie" wyrosły na osoby surowe, niepewnie czujące się w świecie pozbawionym pewności, przywiązane do tradycji i sztywnych ról społecznych. Dzieciaki pewne siebie, odważne i samodzielne wyrosły na obywateli otwartych na różnorodności życia, o szerokim spektrum zainteresowań.




"Hmmm. Widze schyłek tradycyjnych wartości. Smierć szpinakowi w piątek!
"


Autor sam przyznaje, że trudno wyciągać z jego badań jakieś ogólne wnioski, a jeśli już to tylko dotyczące dość liberalnego Berkley. Twierdzi jednak, że dzieci charakteryzujące się brakiem wiary w siebie szukając później oparcia w tradycji i autorytetach, często znajdują je z prawje strony sceny politycznej. Dzieci otwarte na świat i ciekawskie, szukając róźnych doświadczeń, lepiej czują sie po lewe stronie w dorosłym życiu. Taka interpretacja jest zbieżna z wynikami innych badań.




"Łże-chomiki! Wyłazić! Gdzie jesteście????"



Podobna praca, w ktorej autor John Jost przewertował 44 lata studiów nad psychologią konserwatyzmu, sugerowała że ludzie dogmatyczni, pełni strachu, nietolerancyjni i unikający niepewności, poszukujący porządku i struktur, prędzej czy później zmierzali w kierunku prawej strony sceny politycznej i konserwatyzmu.



Buuu! Kazia i Manuela podważają waltości lodzinne bawiąc się w doktola! Beze mnie!!!



Block ma oczywiście swoich zagorzałych przeciwników. Jednym z nich jest prof. Jeff Greenberg, psycholog społeczny z Universytetu Arizony:

"Ta praca jest stronnicza, merytorycznie płytka i bardzo niefachowa". Greensberg twierdzi że ludzie sztywni i niepewni siebie moga równie często utożsamiać się z prawicowymi jak i lewicowymi poglądami. Sugeruje, że w Komunistycznych Chinach, takie osoby byłyby wzorowymi członkami Partii.

Szczególnie to ostatnie zdanie jest dość ciekawe, mówi bowiem wiele o tym jak amerykanie postrzegają świat za oceanami. Gdyby było to bowiem prawdą, byłby to kolejny dowód na prawdziwość tezy Block'a, trudno bowiem komunistów chińskich identyfikować z liberalnym Berkley, raczej są oni zainteresowani utrzymanie tradycyjnego status quo, i walką z pluralizmem. Dla przeciętnego amerykanina jednak co czerwone to lewe, więc trudno się dziwić takiemu błędnemu automatycznemu skojarzeniu.

Być może to na kogo głosujemy nie jest tak bardzo związane z planem gospodarczym albo poglądami na temat wolnego handlu, a ma większy związek z nasza własną osobowością?

Ciekawe wnioski nasuwają się po przeanalizowaniu retoryki naszych prawicowych partii. Kaczyńscy którzy całe życie węsza i zwalczaja spiski, Giertych i Wszechpolacy zwalczający różnorodność i inność. Kim byli w żłobkach? Lalusiami czy ciekawskimi wszystkiego urwisami?

Trzeba zapytać opiekunek :)

Źródło: tu.

Osobom zainteresowanym tematem polecam "Anatomię ludzkiej destruktywności" Ericha Fromm'a.
poniedziałek, 27 marca 2006
"Siennik Egipski", fragmenty


Świętego Amatora na pustelni we śnie obaczyć: w polskim Sejmie zasiądziesz rychło, przedwczesnym wyborem na stołek wyniesion.

Wody dzbanek do ust podniósłszy, kropli żadnej nienapotykać: życia napoczętego poczęcia bronić ci przyjdzie, zestawem gumowym, ogólnodostępnym.

Kardynała terrorystą nazwawszy, skruszenia ogólnego doznawać: plag, śmierci i zaćmienia Słońca oczekuj.

Miłych snów. Idzie V RP.


niedziela, 26 marca 2006
Od kiedy zaczyna się człowiek?
Odpowiedz jest w miare prosta: nie wiem.

I nikt tak naprawdę tego nie wie, bo to kwestia umowana, tak samo jak smierć. Niektórzy umawiają się, że człowiek będzie człowiekiem od tego i tego momentu. Żydzi że od chwili pierwszego oddechu, fundamentalni chrzescijanie że od zapłodnienia, lekarze inaczej etc. Tylko papież sie nie umawia, on mowi że ustalono sobie tak i tak i nie komentować bo cię nazwiemy mordercą i naziolem.

W społeczenstwie świeckim, takim gdzie kosciół jest oddzielony od państwa, decyduje pewna umowa jego członków. Ludzie umawiaja sie że od tego i tego momentu jest to człowiek, a zabicie go jest morderstwem. I uważam ze jest to właściwe potraktowanie sprawy, należy znależć takie rozwiazanie które zminimalizuje poziom zła: niedopusci do cierpienia płodu ( a wiec chodzi o moment kiedy faktycznie może on cokolwiek odczuwać), i nie bedzie składało kobiet na ołtarzu ideologii po to aby odgórnie, państwowo, kontrolować ich seksualność.

To co mi się nie podoba, to to że do tego dyskursu pakuje się religia. Ludzie niewierzący generalnie mają gdzieś co na temat pokalanego poczęcia uważają chrześcijanie, i mają do tego pełne prawo. Zakaz aborcji, powinien obowiązywać tylko i wyłaczenie chrześcijan którzy się z nim zgadzaja, bo mówienie komuś "jesteś mordercą, bo moja starożytna książka chyba mi tak mówi" jest dla osob z zewnątrz śmieszne. Bo czyż nie jest żałosne kiedy Świadek Jehowy obrusza się na katolika który sobie przetoczył krew?

Podsumowujac, argumenty religijne, w tej kwestii nie mają nic do rzeczy, i dotyczą tylko i wyłącznie ludzi wyznających daną religię. Narzucanie fundamentalistyczno-chrzescijanskiej wersji zapłodnienia osobom niewierzącym lub niefundamentalistycznym, jest równie durne co zabranianie im robienia zakupów w niedziele i jedzenia mięcha w piątek. Bo czyż hindus który wrzeszczałby na nas ze jesteśmy nazistami i mordercami, bo zabiliśmy kurczaka, nie jest smieszny? Jest. Tylko że my tu żyjemy w kraju "chrzescijanskim" i niektórym się wydaje że to znaczy że wszystkich mieszkańców ma obowiązywać chrzescijański szariat, bo są chrzescijanami. A to nie jest prawda.

 

Widzicie tu gdzieś dziecko? Bo ja nie widze.
piątek, 24 marca 2006
Czas na nowy T-Shirt


Ps. Wyszło na to, że to jeszcze jednak nie jest koniec jej kariery w KRRiTV, no ale postanawiam nie puakać na zapas.
 
1 , 2 , 3