Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
sobota, 28 kwietnia 2007
Tu Ziemia. Galba jak nas słyszycie?

Przypadkowe prace archeologiczne w zoo zdają się obfitować w nowe, barwne znaleziska. Dziś kolejny błysk geniuszu okraszonego pogardą dla rzeczywistości. Tym razem już nie Basia, ale Chorąży Młodych Ciasnych, herbu "Jest Lepiej Niż Będzie", aka. Galba.

galba 2007/04/27 09:33:00 [...]wiem co na temat źródeł homoseksualizmu mówi psychologia. To jest defekt rozwoju powodowany zazwyczaj brakiem lub odległością ojca oraz zaborczością matki.

No cóż. To dość odważne stwierdzenie, homoseksualizm jest bowiem niezwykle skomplikowanym zjawiskiem, i jego genezy nie sposób zamknąć w jednym zdaniu. Nie byłoby w tej wypowiedzi nic dziwnego, gdyby nie owa pewność na temat odkryć tajemniczych "psychologów".

Przyjrzyjmy się więc temu co też psychologowie mają do powiedzenia w tym temacie. Najlepszym ku temu miejscem będzie American Psychological Association , zawodowe stowarzyszenie psychologów i terapeutów, w liczbie bagatela 148 000 członków, odpowiedzialnych za zdrowie psychiczne 300 mln państwa. Ich zadaniem jest rozwój psychologii jako nauki i zawodu, oraz promocja wiedzy nt. zdrowia psychicznego poprzez utrzymywanie m.in. wysokiego standardu profesji (np. eliminacja szarlatanów, coś co w Polsce jest na razie w powijakach) oraz promocji wiedzy na temat zagadnień ludzkiej psyche. Czytamy:

Czy homoseksualizm jest chorobą umysłową lub problemem emocjonalnym? Nie. Psycholodzy, psychiatrzy i inni specjaliści zdrowia psychicznego zgadzają się że h. nie jest chorobą, zaburzeniem umysłowym, ani problemem emocjonalnym. 35 lat obiektywnych, dobrze zaplanowanych badań naukowych pokazało że nie istnieje żadna korelacja między homoseksualizmem a umysłowymi zaburzeniami, emocjonalnymi lub społecznymi problemami danej osoby. Homoseksualizm kiedyś był utożsamiany z chorobą umysłową, ponieważ specjaliści od zdrowia psychicznego i społeczeństwo posiadali nieprawdziwe informacje na ten temat. W przeszłości badania gejów, lesbijek i osób biseksualnych oparte były tylko na osobach będących w trakcie jakiejś terapii, przez co zafałszowaniu uległy wyniki tych badań. Kiedy naukowcy zbadali dane na temat osób, które nie były w trakcie żadnej terapii, teza jakoby homoseksualizm był chorobą, szybko okazała się nieprawdziwa. W 1973 APA potwierdziła ważność nowych, lepiej zorganizowanych badań i usunęła homoseksualizm z oficjalnego podręcznika, który wymienia wszystkie znane zaburzenia umysłowe i emocjonalne dysfunkcje. Dwa lata później uchwalono potwierdzenie tego aktu. Przez ponad 25 lat obie organizacje nakłaniają swoich członków aby aktywnie pomagali oni w usuwaniu stygmatu choroby umysłowej jaka wciąż niektórym osobom kojarzy się z zagadnieniem homoseksualnej orientacji.

Co powoduje, że dana osoba może mieć konkretną orientację seksualna? Istnieją liczne teorie na temat pochodzenia ludzkiej orientacji seksualnej; większość naukowców zgadza się dziś jednak z tezą, że najprawdopodobniej jest ona rezultatem skomplikowanej interakcji pomiędzy środowiskowymi (np. hormony w łonie matki - dopisek Uenifeu'a), kognitywnymi i biologicznymi czynnikami występującymi w rozwoju człowieka. U większości ludzi orientacja seksualna wykształca się w bardzo wczesnym wieku. Istnieje też wiele bardzo przekonujących dowodów na to że czynniki genetyczne i hormonalne odgrywają kluczową rolę w rozwoju ludzkiej seksualności. W największym skrócie, należy więc powiedzieć, że istnieje najprawdopodobniej wiele przyczyn dla czyjejś orientacji seksualnej, i że powody te mogą być różne dla różnych osób.

Nic właściwie dodawać tutaj w tej kwestii nie trzeba. Fakt, że Galba jest niedouczonym ciemnogrodzianinem jest jedynie bardziej widoczny, ale nie jest nowy. Na pochwałę zasługuje też mimo wszystko fakt, iż nie powiela on  bzdur jakoby h. był efektem ludzkiego wyboru czy lewicowych poglądów.

Z tego wszystkiego, wart odnotowania pozostaje fakt, że w przyrodzie każda potwora znajdzie swojego amatora, a Galba czytuje psychologów takich jak on sam.

Niszowych.

piątek, 27 kwietnia 2007
Banksy jaki jest, każdy widzi.

Threat Alert Jesus. :)

Poduszeczka. :)

Banksy wymiata. :|

Ukraść a znaleźć. :|

Extreme MakeOver Baghdad Edition :)

--------------------------------------------------------------------

Legenda:

:| - na serio

8| - uau

8o - mocne

:P - czytać ze zrozumieniem

:) - uwaga, brecht

:)) - uwaga, klasyka!

wtorek, 24 kwietnia 2007
BasiaSzkiełkuje

W jednym z ostatnich tekstów Wpiszowych pojawił się pewien ciekawy komentarz, wart zdecydowanie specjalnej notki. Temat aborcji już troche nieswieży, ale warto uwiecznić w Artefaktach Myśli Ciasnej(TM) niejaką Basię, która słynie z tego że Pisze. Przedstawiła ona unikatowy, konserwatywny komentarz do kwestii człowieczeństwa zygoty, który poniżej mam przyjemność cytować we fragmencie:

Pojecie dziecka [jeszcze w łonie matki], nie ma nic wspolnego z doktrynami kosciola/papieza. Wystarczy wziac szkielko i oko [usg itp] i zobaczyc. Nie ma czarow marow - nauka i doswiadczenie i nie ma znaczenia czy sie jest ateista czy chrzescijaninem.

Komentarz ten doczekał się szybko stosownej riposty z palców niejakiego(ej) send_me:

Basiu, weźże więc to szkiełko, oko i USG i popatrz wreszcie zamiast tipsy na klawiaturce ścierać.
I do nauki.
A doświadczenie przy odpowiedniej ilości włożonego w naukę wysiłku napewno przyjdzie.

Oczywiście takie wezwanie do nauki jest rzeczą bardzo szlachetną, szczególnie tam gdzie jej zdobycia wymaga płeć piękna, otipsiona. Wychodząc jednak z założenia, że skoro Basia już Pisze, to zapewne wie o czym (mam taką nadzieję!), powstrzymam się od przedstawiania niezbędnego zakresu wiedzy jaka potrzebna jest tu do ogarnięcia. Przejdę odrazu do egzaminu wstępnego, w formie dwóch bardzo prostych pytań. Pytania są nie tylko dla Basi, zachęcam do spontanicznych wypowiedzi.

Pytanie 1. Proszę z wybranych embrionów kręgowców, wybrać embrion przyszłego konserwatysty. Można stosować metodę naukową oraz tzw. szkiełko. Nie zapomnieć o oku. Białe kozaczki zbędne.

+ 2 pkt jeśli poprawnie dobierze się także pozostałe zwierzęta.

Zarodki konserwatyzmu.

Pytanie 2: Na poniższym obrazku widzimy jednomiesięczy embrion gen. Franco. Wskaż generała Franco.

Konserwatysta w zarodku. Nie pomylić z pęcherzem.

piątek, 20 kwietnia 2007
My name is James, James Korwin-Mikke.

W poprzedniej notce pisałem o (nie)adekwatności dozbraniaja się, a dzisiaj chcę odnieść się do głównego argumentu JKM, podniesionego też przez Quatryka. Na blogu JKM czytamy co następuje:

[...] Na kampusie obowiązywał, niestety, zakaz posiadania broni. Gdyby nie to, co dziesiąty student miałby, choćby po to, by szpanować przed koleżankami, jakiegoś colta i, jak na filmach z Dzikiego Zachodu, zaczaiłby się na mordercę i zastrzelił [...]

Jak zwykle w przypadku Złotych Myśli JKM(TM), na pierwszy rzut oka wszystko gra. Ale czy aby napewno? Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w tej tragicznej szkole. Mamy ze sobą ukrytą broń i słyszymy wystrzały. Istnieje kilka możliwych biegów wydarzeń:

  • zachodzimy mordercę od tyłu,spokojnie celujemy, strzelamy, on przewraca się artystycznie tak jak w filmie, a my jesteśmy bohaterem. Jesteśmy sławni, dziewczęta nas pragną, jest super. Miałem takie fantazje w wieku 13, niektórzy mają je również jako dorośli.
  • słyszymy strzały, biegniemy w ich kierunku z bronią w ręce, wyglądamy za róg i widzimy ... dwóch facetów z pistoletami, którzy mierzą do siebie. Obaj ubrani normalnie, zwykli studenci. Na ziemi zastrzelone ofiary, słychać jęki, płacz i krzyki. Mamy 0.5 sec. na podjęcie decyzji: kogo zastrzelić?
  • słyszymy strzały, wyciągamy broń, wbiegamy do pomieszczenia i widzimy ... pięć osób, kobiety i mężczyźni, z pistoletami w dłoniach strzelają do siebie nawzajem, reszta zwija się w konwulsjach na ziemi. Kogo zastrzelić?
  • słyszymy strzały i przesuwamy się przed siebie, mijamy ciało martwej studentki, nagle za nami pojawia się inny student z pistoletem wymierzonym prosto w naszą głowę. Zakładamy, że oglądał on wiele filmów i właśnie postanowił zostać bohaterem, lub jest mordercą szaleńcem. W obu wypadkach następuje nasz zgon.
  • ten sam scenariusz, ale do pokoju wpada kilku uzbrojonych po zęby policjantów. Ostrzeliwująca się gromada musi w ciągu 0.5 sec podjąć decyzję, jak przekazać grupie szturmowej informację na temat tego kto jest prawdziwym szaleńcem.

Ten krótki acz prosty eksperyment myślowy, pozwala zrozumieć skomplikowanie tej tragicznej sytuacji. Kto choć raz był na strzelnicy (ja byłem) dobrze wie, że decyzja o tym gdzie, kiedy i jak strzelać, jest prosta tylko na filmach. Ciekawe, że JKM wspomniał o źródle swojego pomysłu (filmy), bo podświadomie zdradził w ten sposób jak mało wie na ten temat i jak naiwne jest jego rozumowanie. Z racji tego, że nikt z nas w takiej sytuacji nigdy nie był i nigdy pewnie nie będzie, ogół naszej wiedzy często opieramy podświadomie na fantazjach z Holywood. Prawdziwe życie jest jest wiele bardziej skomplikowane i często tragiczniejsze.

Właśnie po to żołnierze i policjanci noszą mundury, aby w sytuacji wymagającej natychmiastowych decyzji, móc wybierać łatwiej: swój czy wróg. Jak szybko wyłapać wroga w grupie tak samo ubranych studentów? Jak udowodnić swoje dobre zamiary policyjnemu snajperowi gdy stoimy z bronią w ręku polując na szaleńca? Tylko w filmach, prowadzonych wprawną ręką scenarzysty i montarzysty, możemy ich od razu poznać po grymasie twarzy albo po widocznym kalectwie.

A "szkodliwe" prawo do wytyczania obszarów "bez broni"? Przecież to nie jest żadna nowość! To właśnie na Dzikim Zachodzie miasta podejmowały decyzje, że przed wkroczeniem do salonu, czy nawet terenu zabudowanego, należało zostawić broń u szeryfa. Każdy kto żył w tamtych czasach wiedział bardzo dobrze, że pijani i uzbrojeni poszukiwacze złota i kowboje w mieście, to rzecz gorsza niż szarańcza i dżuma w jednym. To jest historyczny fakt, umocowany w zdroworozsądkowym pragmatycznym myśleniu. "No gun zones" to nie jest wyraz głupoty naszych czasów, ale dramatyczna próba opanowania chaosu proliferowanego uzbrojenia przynajmniej w niektórych miejscach.

Owszem, wytyczanie stref bez broni jest trudniejsze tam gdzie broni jest mnóstwo. Właśnie dlatego w Polsce musimy cenić i szanować fakt, że problemy Ameryki nas (jeszcze) niedotyczą. Nie wykluczam, że zdarzają się sytuacje gdy posiadanie broni ratuje życie. Łatwo jednak skupić się tylko na tych pozytywnych i rzadkich aspektach, zapominając o setkach aspektów negatywnych.

Tak naprawdę, zalecane działania w wypadkach takich jak w Virginii są trzy:
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
  • uciekaj w przeciwnym kierunku do wystrzałów
Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech zapyta doświadczonego policjanta co na ten temat sądzi.

Niestety, pokusa by zostać brudnym Harrym jest wielka, a Janusz Korwin-Mikke zdaje się być na nią bardzo podatny.

 
1 , 2 , 3