Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
poniedziałek, 28 maja 2007
Miejska legenda o gejtubisiu

Fiolteowy teletubiś z torebką może być gejem! 

Kto nie wiedział, ten już wie, a pani Rzecznik Praw Dziecka, Ewa Sowińska jest na tropie gejspisku. Za nasze pieniądze oczywiście.

Ale chyba niewiele osób wie, że sprawa z tubisiem nie jest nowa, i to nie pani Ewa nadała pierwsze rozgłos tej sprawie. Środowiska konserwatywne podjęły temat po tym kiedy wspomniał o nim pasotr Fallwel (niedawno zmarły, pisał o nim euromason). Fallwel był ikoną chrześcijańskiej prawicy, a wpadka z tubisiem była tylko jedną z jego licznych kontrowersyjnych wypowiedzi.

Fallwel jednak również nie jest autorem teorii gejspiseku producentów bajki. Pierwszy był prawdopodobnie Michael Musto. Tutaj można przestudiować historię całej tej miejskiej legendy, która aktualnie ulega odgrzewaniu w naszym kraju.

Poza tym że jest to wszystko śmieszne, razi w oczy fakt że nawet bzdury docierają do naszych rządzących z 7-letnim opóźnieniem...

sobota, 26 maja 2007
O indolencji ruchu antygejowskiego

W trakcie dyskusji na blogu zbawionego po jego ostatnim ataku na homoseksualistów (to pewnie jedna z form nadstawiania drugiego policzka) i na temat faktów dotyczących genetycznych i biologicznych przyczyn homoseksualizmu, miałem okazję poczytać trochę arguementów "drugiej strony".

Wychodzi z tej konfrontacji po raz kolejny smutna (?) prawda, że przeciwnicy tolerancji i osoby które tworzą liczne pseudo-naukowe strony dla oczernia homoseksualistów, są bardzo często totalnymi ignorantami w kwestiach w których się wypowiadają

Przeciętny polski homofob, gdy go skonfrontować z rzeczywistością na temat genezy ludzkiej orientacji seksualnej, wyrusza rychło na poszukiwanie argumentów "anty". Nie jest zainteresowany zobyciem obiektywnej wiedzy, wystarczą mu tylko cytaty, które utwierdzą go w tym że ma rację oraz dowolna teoria spiskowa obejmująca swoim zasięgiem wszystkich włącznie z WHO, ONZ, APA i setkami innych organizacji. W tym momencie w sukurs homofobowi przychodzą liczne strony internetowe kipiące pseudoprawdą w proszku (Homoseksualizm.org, Encyklopedia OKIEM). Tworzone na kolanie, pełne błędów, kłamst i fałszu, rażą takim samym brakiem obiektywizmu jak ich  czytelnicy.

Czasami ta żałosna amatorszczyzna może jednak stać się tematem niezłej rozrywki. Wystarczy krytycznie przyjżeć się publikowanym treściom, aby w prosty sposób ujawnić indolencję i ignotrancję ich autorów.

Encyklopedia (czy to właściwe określenie?) OKIEM jest zbiorem swobodnych tekstów na przeróżne tematy, zwykle z pkt. widzenia mocno integrystycznego, oferuje mocno skrzywione i nieobiektywne opinie na wiele kwestii.

W dyskusji, w której zacytowałem 30 prac naukowych sugerujących genetyczne i biologiczne podstawy homoseksualizmu, dostałem od Zbawionego link do Encyklopedii i tematu homoseksualizmu. W założeniu miało to chyba udowodnić błędność wyników 30 prac opublikowanych w najznakomitszych czasopismach naukowych, w rzeczywistości jednak wzmocniło jedynie moje przekonanie o totalnej amatorszczyźnie z jaką tworzone są strony antygejowskie. Oto przykład:

Kiedy przeczytamy stronę Encyklopedii na temat homoseksualizmu, możemy dowiedzieć się bardzo wiele o tym jak paskudne jest to zboczenie. Oprócz komicznych danych ze skompromitowanego raportu Camerona (14% gejów ma syfilis, 4% lesbijek ma świeżb, 2% gejów dożywa starości) możemy poczytać o niezwykłych odkryciach których źródłami są takie Fundamenty Poznania jak: Nasz Dziennik albo Encyklopedia Białych Plam (??):

Homoseksualiści a pedofilia (pedofilia): Społeczność homoseksualistów ma ok. 2% odpowiedzialna jest za 33-50 % gwałtów dzieci (Nasz Dziennik 19.12.2000). Nauczyciele - homoseksualiści 12 razy częściej molestują dzieci niż heteroseksualni (Encyklopedia Białych Plam

Ale to nic, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Najfajniejszy jest bowiem początek artykułu z linkiem do angielskiej strony o Cameronie. Cameron, wyrzycony ze stowarzyszenia psychologów w 1983 roku, zasłynął z wyprodukowania pseudonaukowego raportu opisującego upadek moralny homoseksualistów. Jego metodologia przyprawia o spazmy śmiechu, i choć jest dobrym przykładem na to jak NIE uprawiać nauki, była wystarczająco dobra dla jego kościelnych fundatorów, którzy pomogli mu zfinansować Instytut Badań Nad Rodziną (choć bardziej chyba chodziło o "badanie" innych rzeczy, ale mniejsza o to).

Cameron ssie?

Autor strony http://www.okiem.pl/cnota/sex/homoseksualizm.htm nie jest chyba specem od języka angielskiego. Już pierwszy link prowadzi do strony, która obnaża oszustwa jakich dopuścił się Cameron. 

Wracając do Encyklopedii "Okiem", pierwszy angielskojęzyczny link w nazwisku Camerona prowadzi prosto do strony obnażającej jego oszustwa! Widać wyraźnie, że autor artykułu w Encyklopedii nawet dobrze nie przeczytał tego co zlinkował, być może z braku znajomości języków.  W tle strony widoczne są nawet kolorowe gej-trójkąty, nic to bowiem na pierwszy rzut oka strona podaje takie same dane na temat homoseksualistów jakie czytający chciał znaleźć.

Ten żałosny przykład amatorszczyzny i ingorancji jest niestety smutnym faktem opisującym poziom intelektualny przeciętnego homofoba w Polsce. Bardzo rzadko zdarza się aby taki osobnik znał język angielski, jeszcze rzadziej ma on jakiekolwiek pojęcie o tym czym jest nauka, jak prowadzone są badania, i jak surowo sprawdzane są wyniki, a już prawie nigdy nie da się uświadczyć kogokolwiek kto przeczytałby jakiekolwiek zachodnie naukowe publikacje, np. w PubMed. To wszystko oczywiście nie przeszkadza żadnemu z nich w kwestionowaniu zdania 148 000 amerykańskich psychologów, i miliona nauczycieli, pracowników społecznych, psychiatrów i edukatorów zrzeszonych w innych stowarzyszeniach zawodowych,tj.  wszystkich którzy jednogłośnie zalecają akcpetację swojej orientacji seksualnej jako jedyną drogę do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zaraza ciemnoty panuje nadal, a liczni chrześcijanie kompromitują przesłanie Miłości jakie zostawił po sobie Jezus. A wszystko to dla sprawy z góry skazanej na przegraną, bo z faktami jeszcze nikomu nie udało się wygrać na dłuższą metę.

O tym czy homoseksualizm jest cnotą czy nie, każdy homofob może opowiadać godzinami. Na pytanie czy cnotą jest publikowanie i powielanie kłamstw o wiele trudniej jest znaleźć odpowiedź.  

środa, 23 maja 2007
BBC: Pedofile ukrywani w Watykanie

We Włoszech nowa awantura.

Polityczne zamieszanie zaczęło się, gdy jeden z konserwatywnych polityków wyruszył z krucjatą by zakazać państwowej stacjii telewizyjnej RAI emitowania pewnego dokumentu BBC. Dyskusja na temat cenzury i wpływu Kościoła Katolickiego na świeckie państwo rozgorzała na dobre.

Chodzi o flim "Sex Crimes And The Vatican", który opowiada o dziesiątkach tysięcy ofiar molestowania przez księży i o systematycznym działaniu Kościoła Katolickiego, które ma na celu ochronę pedofilii w koloratkach. Obrywa się również samemu B16, który wydał konkretne zalecenia co do wyciszania przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich, i ukrywania przestępców przed świeckim wymiarem sprawiedliwości.

Włoscy (i nie tylko) internauci, Ci którzy nie są na szczęście uzależnieni od upolitycznionej telewizji, oglądają film w dzięki Google Video i YouTube. Ponieważ nic nie wskazuje na to, że nasza TVP wyemituje ten program w Polsce, poniżej wklejam wszystkie 4 części. Zaleca się obejrzenie tego dokumentu, zanim Opus Dei i ich prawnicy tego jakoś nie zdejmą. ;)

Ile w polsce było takich przypadków, o których być może nikt nigdy się nie dowie? Ile osób żyje z potwornym piętnem o którym nie sposób zapomnieć? Ilu księży pedofilów, zamiast do rejestru przestępców seksualnych trafiło do innych parafii gdzie mogli "poznawać" nowe dzieci?

Osobiście uważam, że przy skali tego problemu, Kościół Katolicki mógłby uratować duży kawałek szacunku i zaufania społecznego jeśli tylko podszedłby do sprawy szczerze i jawnie. Czy tak będzie w Polsce, zobaczymy.

22:25, uenifeu , Seks
Link Komentarze (6) »
niedziela, 20 maja 2007
Tracza antyrakietowa: raz poproszę!

Dzisiaj będzie kolejny film. "Threads", tzw. "docudrama" z 1984, zrealizowana na zamówienie BBC. Film opowiada o losach kilku fikcyjnych bohaterów z Sheffield, którzy postawieni w obliczu nuklearnego ataku na Wielką Brytanię, radzą sobie ... lub nie.

Film jest dość przerażający, dużo w nim suchych faktów, które w fabule przybierają potem formę konkretnych wydarzeń z życia mieszkańców miasta.

A wszystko zaczęło się od interwencji Sowietów w Iranie ...

Moja konkluzja po obejrzeniu filmu do końca, była mniejwięcej taka:

Zdecydowanie lepiej mieć u siebie tarczę antyrakietową niż jej nie mieć, kiedy nadejdzie potrzeba aby jej użyć ...

Ps. W Stanach nakręcono podobny film, "The Day After":

 
1 , 2 , 3