Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
czwartek, 31 sierpnia 2006
Polska polityka zagraniczna: nowa doktryna borucyzmu

No i mamy oczekiwaną, oficjalną obietnicę rewanżu za moralną kaźń popełnioną na naszym wspaniałym bramkarzu, Arturze Borucu. Tydzień temu pisałem o tym, jak Artur dostał ostrzeżenie od szkockiego prokuratora za niestosowne zachowanie i zakłocanie spokoju na trybunach podczas meczu Celtic - Rangers.

Widać polska polityka zagraniczna jest już tak biedna i przewidywalna, że już nawet zwykły Uenifeu potrafi przewidzieć jej kolejne zwroty na pięcie. Ochrona prześladowanego Artura Boruca staje się oto na naszych oczach jednym z priorytetów dla polityki zagranicznej miłościwie nam panującego Jarosława Kaczyńskiego.

Polska husaria.

Oddział polskiej husarii wyrusza do Brukseli na odsiecz dla prześladowanego piłkarza. Druga od lewej minister Fotyga.

W najnowszej Polityce, w wywiadzie z Janinna Paradowską, czytamy:

"[...] o co właściwie chodzi, o jakąś szczególną misję Polski wobec Europy, w której będziemy pobudzać dyskusję na tematy dawno przedyskutowane, wokół któych zbudowano konsens?

Jarosław Kaczyński: Mnie na przykład niepokoi, że w Szkocji zostało podjęte postępowanie policyjne przeciwko bramkarzowi Borucowi dlatego, że się przeżegnał dwa razy podczas meczu. Trzeba się zastanowić, czy nawet w specyficznej atmosferze "świętej wojny" miedzy Rangers i Celtics przeżegnanie się może uchodzić za prowokację. Polskie media o tym nie piszą, a przecież to jest zjawisko, może jeszcze incydentalne, związane z radykalnym ograniczeniem wolności. Na ten temat warto z naszymi europejskimi partnerami rozmawiać [...]"

Mamy więc oficjalne potwierdzenie, że biedny Artur będzie teraz odskocznią dla nowej polskiej polityki zagranicznej.  

Ciekaw jestem czy Jaro w rozmowie z panem Barroso wogóle wspomniał to tym ciekawym zdarzeniu i o tym co Polska w związku z tym chciałby wnieść do UE z tej okazji. Myślę, że nie, bo Barroso wyglądał po rozmowie całkiem trzeźwo i nic nie wskazywało nato jakoby miał, po drodze na konferencję prasową, umrzeć ze śmiechu.

Sprawa oczywiście została rychło podchwycona przez naszą skrajną prawicę, która sposobi się już do przedśmiertnej beatyfikacji Boruca oraz krucjaty mającej na celu ponowną chrystianizajcę szkockich protestantów:

Nie będący przecież na boisku grzecznym chłopcem, polski golkiper wpisał się w słowa i zrealizował swoiście w czynach apel Benedykta XVI do Polaków podczas pielgrzymki w Polsce, iż przed nimi stoi zadanie pomocy papieżowi w rechrystianizacji Europy – dawaniu świadectwa wiary.

Źródło: Prawy.pl

Ps. Warto też zwrócic uwagę na uszczypliwą uwagę Jarosława Kaczyńskiego skierowaną przeciwko złym łże-mediom. O wszystkim piszą tylko nie o tym co ważne. Taka piękna katastrofa a tu cicho jak makiem zasiał w kraju ...    

  

poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Magiczne myślenie, Part II

W poprzedniej notce w temacie "Magicznego myślenia" pisałem o Konstytucji IV RP proponowanej przez PiS, jako dobry przykład na ucieczkę od osobistej odpowiedzialnosci za losy swoje i swojego kraju. Przy okazji Ślubowań Jasnogórskich, warto zauważyć, że oddawanie całego narodu w Boską niewolę  jest również formą rezygnacji z własnej odpowiedzialności za siebie, na rzecz nadzei na niebiańską interwencję w naszych pokojowych mimo wszystko czasach. Trudno powstrzymać się przed komentarzem, że Czesi sie nikomu w niewolę nie oddawali a też jakoś żyją.

Nie należy się jednak oszukiwać i postrzegać naczelstwa PiS jako źródła lub motoru owych duchowych rewelacji. Są to bowiem tylko bardzo sprytni i inteligentni panowie, którzy reprezentują poglądy i marzenia jaknajwiększej grupy społeczeństwa. Niewątpliwie jeśli społeczeństwo otrzeźwieje, otrzeźwieją też i jego politycy. Tak długo jednak jak ich wyborcy upatrują źródła zła teraźniejszego w braku odpowiedniej preambuły, nie należy się spodziewać specjalnych rewelacji w tej kwestii.

Kluczowym elementem "magicznego myślenia" jest przekonanie, że chrześcijańskie państwo jest odpowiedzią na większość naszych bolączek społecznych. Ten "mem" jest jednak fałszywy, co nie przeszkadza mu się rozwijać i mnożyć w ludzkich mózgach. O ile bowiem wiara może być i często jest korzystna dla pojedynczych osób (w ich subiektywnej ocenie), o tyle duchowość na skalę narodową już nikomu w dzisiejszych czasach dobrze nie robi. Trudno jednak było z takimi poglądami polemizować kiedy rozmówcy brakowało wiedzy o świecie i świadomości, że inne narody (np. Czesi) wcale nie są chrześcijańskie a wcale z tego powodu nie popadają w szał auto-destrukcji. Do czasu.

W dość prestiżowym Journal of Religion & Society ukazała się praca Gregory S Paula, który korzystając z licznych źródeł porównał ze sobą 18 wysokorozwiniętych demokracji pod kątem wiary i akceptacji ewolucji, skali samobójstw, ciąż nieletnich oraz morderstw. Ewidentne korelacje są napewno porażające dla każdego uduchowionego konserwatysty: społeczeństwa świeckie wypadają w tym teście o wiele, wiele lepiej niż te których członkami, przynajmniej w teorii, rządzą bogowie. Nie jest to w sumie żadna nowina, nawet chrześcijaństwo było bowiem całkiem ciekawym sposobem na życie dopóki nie stało się religią państwową.

Poniżej zamieszczam kilka obrazków z wymienionej pracy. Źródło do wglądu dla każdego jest tutaj: Cross-National Correlations of Quantifiable Societal Health with Popular Religiosity and Secularism in the Prosperous Democracies.

Pojedyncze literki oznaczają poszczególne państwa: U - USA, J - Japopnia, W- Szwecja, D - Dania, S - Hiszpania, I - Irlandia etc. (pełna lista dostępna tu)

Nastoletnie ciąże i religijność.

Porównanie kilku krajów pod wzlędem ilości nastoletnich ciąż i poziomu religijności. Najlepiej wypada świecka Japonia, najgorzej mocno religijne Stany Zjednoczone. Widoczna silne korelacja między poziomem religijności a ilością nieletnich ciąż.

Aborcja i religijność.

Porównanie kilku rozwiniętych krajów pod wzlędem ilości aborcji i poziomu religijności. Najlepiej wypada świecka Dania, najgorzej znów religijne Stany Zjednoczone. Im więcej ateistów i agnostyków, tym lepiej.

Te i inne korelacje oferują bardzo nieciekawe informacje dla polskich zwolenników państwa wyznaniowego. Szczególnie warto mieć w pamięci te cyfry przy oczekującej nas debacie na temat wychowania seksualnego i masowej, promowanej w szkołach, abstynencji do ślubu.

Notkę dedykuję a?teiscie, który wciąż nie udzielił mi odpowiedzi na temat praw autorskich do fotek, które publikuje na swoim blogu opatrując je swoim adresem (moje pytanie ugrzęzło w sieci moderacji komentarzy :).

Ale prawa prawami, a ja jestem ciekaw co pan a?teista na temat tych cyferek ma do powiedzenia.

niedziela, 27 sierpnia 2006
Artur Boruc męczennikiem :)

Dzięki Kerbete mamy obrazek z Arturem Borucem do poprzedniej notki, wygrzebany na forum bardzo kreatywnych kibiców Celticu. Ponieważ idealnie pasuje do tutejszej konwencji to też wklejam odrazu :)

Meczennik za wiarę.

Artur cierpi za wiarę.

Prokurator powiedział, że Boruc nie został upomniany za to że się przeżegnał, ale za całokształt swojego zachowania podczas meczu. Czekamy na reportaż w TV Trwam :) Narazie poczytać można o tym na Onecie.

sobota, 26 sierpnia 2006
Pierwszy Męczennik IV RP

Przerywamy nasz program, aby donieść szanownym Czytelnikom, iż mamy, od dziś, pierwszego męczennika na oltarzu IV RP na arenie międzynarodowej. I nie jest nim bynajmniej Anotni Macierewicz, który chlapnął pare niewłaściwych słów w niewłaściwej telewizji a potem przeprosił za to, że jest przekonany o tym, że ma rację.

Prawdziwym męczennikiem jest piłkarz, Artur Boruc, który wyjechał jak miliony Polaków, za chlebem i ferrari, do Szkocji. Wyjechawszy, przyjął na siebie cieżki krzyż jakim jest niesienie Wartości Chrzescijanskich spragnionej i świeckiej Europie Zachodniej. Zaniósł, i oto ma dziś problemy z prokuratorem, ponieważ w lutym 2006, stojąc w bramce Celticu Glasgow  podczas meczu z Glasgow Rangers przeżegnał się był, doprowadzając tym samym do furii fantycznych protestanckich kibiców drużyny przeciwnej. Fanatyczni protestanci po meczu złożyli skargę na naszego bramkarza, a pół roku później prokurator udzielił mu formalnego upomnienia.

Biedny Artur, zapewne zrobił to co zrobił podświadomie, zapominając przy tym, że Europa a szczególnie Szkocja, ma już dość Wartości Chrześcijańskich sama w sobie, i więcej ich już nie potrzebuje (prawdę mówiąc robi sporo aby się, tych co bardziej historycznych, w miarę szybko pozbyć). Pamiętajmy też, że w Europie Zachodniej panuje straszna biurokracja, a kibice zamiast normalnie umawiać się na ustawki i rafinować swoją pulę genów we własnym gronie, jak zwykli to czynić w Polsce, sami pisują zażalenia i donosy na policję. Świat schodzi na psy.

Artur Boruc zamawia piwo.

Jaki kraj tacy męczennicy. Na zdjęciu: Artur Boruc zamawia piwo.

Cała Szkocja debatuje dzisiaj na temat usłużnego prokuratora, oraz bezsensownych podziałów religijnych. Nam pozostaje zaś świadomość, że oto kolejny nasz został wykiwany, ośmieszony, i będzie teraz linczowany za to, że jest sobą.

 
1 , 2 , 3 , 4