Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
Siennik Egipski, fragmenty

Twarze szatanów we śnie oglądać, wilcze kły spod maski wilka wystające dostrzec: koniec twój niestety bliski, kapłan ciemności już Ci nie pomoże;  asem się więc nie zasłaniaj, tylko czekaj pokornie na zasłużone kary za Twe grzechy, zmiłowania ludu poszukuj.

piątek, 24 sierpnia 2007
Ryszard znów w boju!

Bursting the Bubble :|

Wychowanie seksualne :)

Meandry internetowego pokera :)

A kiedy ludzie wyginą... 8o

Pilnuj pieska (Pic) :)

Ryszard znów w boju! :)

---------------------------------------------------

Legenda:

:| - na serio

8| - uau

8o - mocne

:P - czytać ze zrozumieniem

:) - uwaga, brecht

:)) - uwaga, klasyka!

środa, 22 sierpnia 2007
Dzień w którym Roman ponownie został Nikim.

Anioły nie śpiewały, zwierzęta nie mówiły ludzkim głosem a trzej królowie zostali w domu i w kapciach oglądali prisonbrejk.

Ja jednak chciałbym ten piękny Dzień Kiedy Roman Ponownie Został Nikim uczcić specjalną kartką motywacyjną. Prezent dla każdego kto tego może aktualnie potrzebować na swojej drodze życia.

Roman zostaje Nikim.

Roman ponownie zostaje Nikim.(fotka)

Plotka głośi, że w dniu dymisji Romana w Lidze Polskich Rodzin na znak żałoby oficjalnie wyzerowano kalendarz, a wszystkie kolejne lata będą odejmowane teraz od zera. I tak okazało się, że Roman jednak nie spłaci swojego kredytu na mieszkanie za dwa lata, ale że nastąpi to dopiero 15 sierpnia roku -24. 

sobota, 18 sierpnia 2007
R.I.P IV RP Taśmowa

Dawno już nie nawiedzałem naszych blogowych pupilów. Czas zaglądnąć do klatki, i zobaczyć co tam słychać w ś.p. toksycznej koalicji.

Oczywiście sprawa najważniejsza: jej koniec. Nigdy chyba tak wielu, nie miało dość tak niewielu tych, którzy przez tak długi czas, uczynili tak niewiele. Jarosław, zdenerwowany faktem, że ciągłe molestowanie i wykorzystywanie nieletnich koalicjantów nijak nie wzbudziło w nich miłości do niego samego, postanowił ich uśpić. Co ciekawe po aferze z CBA, przez prawie miesiąc panowie w ogóle ze sobą nie rozmawiali, co jak widać nie jest niezbędne do wspólnego rządzenia.

Przerażony Andrzej i Roman na krótko popadli sobie znów w ramiona. Owocem tej wymuszonej miłości był dziwoląg na skalę światową: ultrakatolicka partia narodowościową z korzeniami w KGB (LiS czyli Lebiody i Supersamce). Widmo śmierci i bezrobocia (a dla Leppera pewnie i kratek) tak ich przeraziło, że pobiegli szybko do Ojca Rydzyka całować go w różne części ciała. Ojciec Dyrektor jednak pozostał niewzruszony karesami, bo sam wędrował całować w różne części Papieża. Larum podnieśli Żydzi całego świata, ale B16 odparł ataki utwierdziwszy żydostwo w przekonaniu, że dalej ich kocha, ale że nie powinni się tak zachowywać bo to jest niewdzięczność z ich strony. Kamery uchwyciły tylko chwilę gdy B16 chował pod krańcem szaty malinkę jaką na łapie zostawił mu kilka dni wcześniej Rydzyk.

Potem poszło na noże między Ziobrem i Kaczmarkiem, i ten drugi ze zdziwieniem odkrył jak szybko można wylecieć z czegoś co samemu się jeszcze niedawno z pasją tworzyło. Ani za grosz nie rozczuliły mnie jego wyznania, bo mam wrażenie, że na miejscu Ziobry zrobił by to samo. Jarosławowi pewnie nie w smak kiedy pretorianie dają sobie po pysku za jego plecami, ale wygląda na to, że był tak zajęty wstrzykiwaniem trucizn Giertychowi i Lepperowi, że widać nie przypilnował. Wisienką na torcie absurdu, są niusy od premiera, że Kaczmarek od początku był piąta kolumną układu w rządzie anty układowym. Niewyjaśniony pozostaje dylemat, czy aby układ nie sięga o wiele wyżej i czy jego członkami nie są osoby, które przez te wszystkie lata promowały Kaczmarka i nominowały go na jego arcyważną funkcję Naczelnego Zarządcy Aresztów Wydobywczych IV RP.


Nowy mebel w gabinecie rady ministrów.

W głównej sali obrad, rządu Jarosława Kaczyńskiego, pojawiły się ostatnio nowe meble. Przypadkowo Roman Giertych i Andrzej Lepper, z niewyjaśnionych przyczyn, przestali pojawiać się od tego momentu na kolejnych posiedzeniach. Na fotografii widzimy posła Wierzejskiego, który w stanie alfa walczy z układem i kontempluje skomplikowane zagadnienia związane z budową IV RP. (fotka)

Tymczasem Tusk, jako archetypiczny czerwony kapturek, wesoło pobiegł do Brata Złego Wilka tj. do Belwederu, gdzie przy licznych winach, długo zastanawiał się gdzie Lech Kaczyński schował swoje długie chomicze zęby. Pamiętał bowiem, jak przez mgłę, jak mu Pan Prezydent konstruktywnie wybił z głowy niekonstruktywne wota nieufności, wesoło obiecując wetowanie wszystkiego co tylko mu w łapy wpadnie, z wnioskami o papier toaletowy dla ministrów włącznie. Mniej więcej po czwartej flaszce udało się prezydentowi przekonać Tuska, że żadnych zębów nigdy nie było, i że po wyborach będzie już tylko jedna wielka analna miłość między Wilkiem i Kapturkiem. Tusk wyszedł ze spotkania szczęśliwy, a w jego oczach, grubymi olejnymi farbkami malowało się rozmarzenie i nadzieja.

Tymczasem Lepper i Giertych nie chcąc znikać z nieboskłonu bez fajerwerków i przeszli do decydującej fazy eksplozji komizmu. Choć obaj wciąż jeszcze wierzgają w przedśmiertnych drgawkach, to trzeba przyznać że parcie na szkło jest u nich wyjątkowe. Motywacją zapewne dorównują tutaj przysłowiowemu lemingowi, który na wózku inwalidzkim wspina się na skarpę nad morzem, po to tylko by spełnić swój lemingowy Gestalt jak na leminga przystało. Po Giertychu widać to po tym, że jest piękniejszy niż zwykle, jest zabawny, tajemniczy i kokietuje nawet dziennikarzy TVN24 (inni już z nim nie chca gadać, a i tak w TVN występuje w programie w charakterze lokalnego "Nie do wiary"). Lepper natomiast opowiada baśnie i historie spiskowe. Liczy widać, że przeciętny człowiek uwierzy w to, że Ziobro miał jakąkolwiek motywację do tego by ostrzegać go o CBA. To fascynujący obraz z licznymi szczegółami anatomii ludzkiej destruktywności.

Andrzej i Roman w jednym leżą worku, i obaj są już politycznie martwi, ich partie mają ich gdzieś, a najbliższe wybory utną im głowy 5% gilotyną. Czyż to nie jest piękna wizja?

Aha, no i Orzechowskiego wywalili. A Ziobro przyznał wreszcie że boi się wszystkiego i wszystkich.

Świat powoli znów staje się piękny.

 
1 , 2