Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
środa, 28 maja 2008
Milczący Świadek

Dziś jak zwykle przybyłem na Moje Miejsce o ustalonej przedpołudniowej porze. Ulice też wyglądały jak zwykle: spokojne i zapchane po brzegi. Wszystkie ciasno upakowane, jeden stoi koło drugiego. Nawet miejsca explicite zaznaczone jako karane śmiercią w razie postoju błyszczały blaskami szyb i karoserii. Dzień jak co dzień.

Kiedy przejeżdżałem z drugiego końca ulicy (jest jednokierunkowa, więc trzeba się zawinąć dwa razy by na nią wjechać) kątem oka zauważyłem Ich. "Aha! Dziś żerują." - pomyślałem. Wykonałem dwa skręty w prawo i powoli wysunąłem się zza rogu. Nacisnąłem hamulec i przystanąłem tak że przede mną roztaczał się widok na całą długą ulicę.

Zebra dostała mandat.
Ta zebra właśnie dostała mandat.


Byli tam. Żerowali niczym stado lwów nad zwłokami kilku upolowanych antylop. "Biedni nieszczęśnicy" - pomyślałem - "przyjechali rano tak jak każdego dnia, z nadzieją że i tym razem się uda". Każdego ranka ta ulica wygląda tak spokojnie, zachęcająco i bezpiecznie, że każdy lokuje się gdzie chce. Nikt nie myśli o tym że za 2-3 godziny będzie się tutaj odbywał neonowy holocaust. Puste ulice kusza miejscami do parkowania, w stresie porannego dojazdu mało kto ma siłę takiej pokusie się oprzeć. Szybka gratyfikacja jak zawsze wygrywa z racjonalnym szacowaniem ryzyka...

Warto zjawiać się w godzinach innych niż wszyscy, dlatego że wtedy o wiele więcej widać. Oni też czekają aż wszyscy się ustawią, nie spieszy im się. Ale kiedy nie płyniesz ze stadem, rzadziej wpadasz w sieci. Choć nie każdy ma taką możliwość jak ja, by być tutaj akurat w tym momencie i to oglądać.

Stałem tak przez chwilę i w ciszy obserwowałem smutny widok. Dziś było ich więcej niż poprzednim razem. Urządzili sobie prawdziwą fiestę, zlecieli się całą hordą na zupełnie bezbronne stadko wozów po to by teraz z szałem w oczach rozszarpywać kolejne ofiary.

Ulica roiła się od panów w żółto-oczo-jebnych wdziankach. Pojedynczo lub grupkami, po kolei obrabiali każdy samochód pozostawiony na pastwę losu. Jeden zwykle robił fotografie, które miały być ewentualnym dowodem w sądzie, a drugi zakładał żółtą blokadę na koło.

Ale najgorsze były lawety. Dzisiaj przybyły aż trzy. Bezlitośnie wydzierały pojedyncze samochody z równego rządka zaparkowanych maszyn. Puste szczerby kojarzyły mi się z uśmiechem kogoś o niepełnym uzębieniu. Wszyscy uwijali się bardzo sprawnie, z morderczą dokładnością eliminowali kolejne ofiary.

Odczekałem jeszcze chwilkę, po czym spokojnie postawiłem samochód na swoim ulubionym miejscu. Jest wyjątkowe, bo każdy myśli że jest wybitnie niedozwolone, ale jakoś nigdy jeszcze nie miałem tam problemów. Mam takich miejsc ze 2-3 w tym rejonie, jakimś cudem zawsze któreś z nich jest wolne. Zamknąłem samochód i spokojnie odszedłem w druga stronę.

Obejrzałem się jeszcze za siebie, kontemplując smutny widok rozszalałych Strażników Miejskich. Jutro znów będzie tutaj cicho, tłoczno i spokojnie. Setki niczego niespodziewających się kierowców będą tutaj parkować i przechowywać swoje drogocenne 10-letnie wozy. Znów minie kilka dni spokoju, i przyjdzie czas na kolejną łapankę.

Równowaga w naturze musi być. Ale póki co natura naturą, ale ja upolować się nie dam.

czwartek, 08 maja 2008
A świstak siedzi i zawija białka...

Nie, dziś nie będzie o Folding@Home, i wymyślaniu lekarstwa na raka przy użyciu zbędnych cykli PCtowego procesora. Ilość możliwych kombinacji poskładanych białek jest tak ogromna, że miną wieki zanim maszyna brutalnymi obliczeniami dokona odkrycia na skalę Nagrody Nobla.

Człowiek nie posiada mocy obliczeniowej, ale ma coś czegoś nie posiada żaden komputer. Chodzi o intuicje, to coś co powoduje że zagadka wydaje Ci się prosta, i że widzisz jej rozwiązanie nawet jeśli nie widzą go inni.

Z takiego założenia wyszli naukowcy z University of Washington Departments of Computer Science & Engineeering and Biochemistry i stworzyli darmową grę którą może pobrać każdy chętny do zawijania. Białkami można manewrować w 3D a punkty liczone są w zależności od tego czy białko jest ułożone porządnie czy nie. Zestaw prostych reguł wpojony zostaje w przyjemnym tutorialu, a całość wygląda ładnie i schludnie. Jedyny minus to spore zasoby zżeranego procesora.

Postępu Uenifeu'owe, w walce z białkiem jakiejś gardłowej bakterii można oglądać na ogólnodostępnym rankingu. Jak narazie poczuwam się do miejsca nr 16 z 88 więc nie jest źle. Autorzy obiecują że zwyciezca najtrudniejszych zagadek dostanie Nagrodę Nobla, jest więc chyba o co się starać ....

FoldIt

A świstak siedzi i zawija dla Nobla...

23:04, uenifeu , Nauka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 maja 2008
Tribute to heroes

Dzisiejsza notka to trybut dla bohaterstwa, odwagi i lojalności.

Jej bohaterem jest David Purley, kierowca rajdowy, który w 1973 roku brał udział razem Rogerem Williamsonem w tragicznym wyścigu F1 w Zandvoort w Holandii. W samochodzie Rogera w trakcie 8 okrążenia nagle pękła opona a sam bolid uderzył w barierkę. Rozbity pojazd przejechał jeszcze kilkadziesiąt metrów do góry kołami po czym stanął na poboczu w ogniu. Wyścig trwał nadal ale David zatrzymał się i pobiegł ratować przyjaciela. Przez 2 minuty walczył z płonącym wrakiem, próbując obrócić go i wydobyć Rogera z kabiny. Obsługa wyścigu nie była świadoma tego co się dzieje, i nie wydano nakazu wstrzymania wyścigu. Uniemożliwiło to dotarcie wozom strażackim, które musiały jechać pod prąd na miejsce tragedii. Ludzie stojący w pobliżu zdarzenia bez wyraźnych wskazówek organizatorów zawodów stali, biernie przyglądając temu się jak David samotnie walczy z płomieniami. Roger wołał o pomoc, ale nie udało się jednak w porę opanować ognia, i mimo braku poważniejszych obrażeń zginął na miejscu z braku powietrza. W końcu prawie na siłę odciągnięto Davida od zgliszcz, a świat obiegły zdjęcia jak wściekły i zrezygnowany odpycha od siebie ludzi oferujących mu pomoc...

Tragedia ta pokazała jak niebezpieczne są wyścigi F1 co bezpośrednio przyczyniło się do wielu zmian w przepisach, dzięki którym dziś takie rzeczy już się nie powtarzają. David Purley zrezygnował z dalszego ścigania się, za swój wyczyn otrzymał Medal Jerzego. Zginął w 1985 w katastrofie lotniczej podczas airshow.

23:16, uenifeu , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 marca 2008
Baby Bible Bashers

Jakis czas temu wklejałem film "Jesus Camp", o dzieciach szkolonych na religijnych fanatyków w USA. Dzisiaj dokument w podobnym klimacie, o dzieciach-kaznodziejach. Treści drastyczne miejscami. Nasza lokalna Madzia Buczek wysiada przy nich na pierwszym przystanku...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59