Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
piątek, 20 lipca 2007
Odpowiedzialność rodzicielska

Posiadacze potomków: do apelu!

Przeciętny rodzic rzadko posiada pewność w kwestii tego czy aktualnie aplikowany potomstwu proces wychowawczy wyrządza więcej korzyści czy szkody. Jego efetky rzadko przynoszą natychmiastowe zmiany, a konsekwencje często są bardzo długofalowe. Ani się człowiek obejrzy: tu jakiś komentarz, tam krzywa mina, a latorośl już kisi w duszy swej zadrę, z której leczyć będzie się potem za 20 lat na kozetce, po swoim czwartym nieudanym małżeństwie duńskimi hipisem nudystą.

Szczególnie niebezpieczne są jednak próby siłowego kształtowania dziecięcej seksualności: nigdy nie wiadomo kiedy naciągnięta sprężyna podświadomości wystrzeli w dorosłości, powodując barwne komplikacje w postaci "flaszbaków". Oto jeden z nich: 

¡¡ɐuɾɐɟ ɐʞɐɾ ǝlɐ ˙ɐɯǝıɔz oʇ ɯlıɟ ǝıɔsıʍʎzɔo

wtorek, 26 czerwca 2007
Homofobia kosztuje

Gejowski spisek zatacza coraz szersze kręgi.

Nie dość, że sam homoseksualizm nie jest już chorobą, a homofobia może podlegać leczeniu, dyskryminowanie mniejszości seksualnych może mieć wymiar całkowicie materialny.

Richard Florida, Profesor George Mason University, prawdopodobnie odkrył nowy, niezwykle ciekawy współczynnik, który ma wpływ na rozwój ekonomiczny większych miast oraz wartość znajdujących się w nich nieruchomości.

"Gay-Bohemian Index" opisuje otwartość i przyjazność poszczególnych aglomeracji miejskich w stosunku do mniejszości seksualnych i artystów wszelakiego rodzaju. Chodzi o osobowości niestandardowe, bardzo kreatywne, których obecność często przyciąga wiele innych bardzo ważnych dla miasta osób. 

Po wprowadzeniu "żywych" danych do wczesniej skonstuuowanego modelu, i obliczeniu wszystkich permutacji oczom naukowców ukazała się bardzo wyraźna korelacja: miasta otwarte na różnorodność mieszkańców rozwijały się lepiej, podczas gdy miasta słynące z homofobii i xenofobii traciły swoją najlepszą młodzież, gdy ta wyjeżdzała z nich zaraz po studiach, do miejsc bardziej przyjazdnych kreatywnym jednostkom.

Gay-Bohemian Index i jego korelacja ze stanem rynku nieruchomości.

Korelacja między tolerancją a stanem rynku nieruchomości była trudna do zignorowania. (źródło)

Pełen tekst pracy naukowej dostępny jest tutaj. Tezy postawione przez Floridę, są obecnie bardzo mocno dyskutowane w środowiskach ekonomistów w USA.

Trudno zignorować oczywiste podobieństwo opisywanej sytuacji do naszego kraju. Wygląda na to, że inwestowanie rządowych pieniędzy w rozwój homofobii jest najlepszym sposobem by uczynić z Polski zadupie Europy, miejsce z którego ucieka każdy kogo horyzonty myślowe wykraczają choć odrobinę ponad "tradycję pokoleń".

Czy najnowsze odkrycia z dziedziny ekonomii dotrą i do nas? Czas pokaże. Póki co, sugeruję zakup nieruchomości w okolicy najbliższego squatu albo gej baru :) 

poniedziałek, 28 maja 2007
Miejska legenda o gejtubisiu

Fiolteowy teletubiś z torebką może być gejem! 

Kto nie wiedział, ten już wie, a pani Rzecznik Praw Dziecka, Ewa Sowińska jest na tropie gejspisku. Za nasze pieniądze oczywiście.

Ale chyba niewiele osób wie, że sprawa z tubisiem nie jest nowa, i to nie pani Ewa nadała pierwsze rozgłos tej sprawie. Środowiska konserwatywne podjęły temat po tym kiedy wspomniał o nim pasotr Fallwel (niedawno zmarły, pisał o nim euromason). Fallwel był ikoną chrześcijańskiej prawicy, a wpadka z tubisiem była tylko jedną z jego licznych kontrowersyjnych wypowiedzi.

Fallwel jednak również nie jest autorem teorii gejspiseku producentów bajki. Pierwszy był prawdopodobnie Michael Musto. Tutaj można przestudiować historię całej tej miejskiej legendy, która aktualnie ulega odgrzewaniu w naszym kraju.

Poza tym że jest to wszystko śmieszne, razi w oczy fakt że nawet bzdury docierają do naszych rządzących z 7-letnim opóźnieniem...

sobota, 26 maja 2007
O indolencji ruchu antygejowskiego

W trakcie dyskusji na blogu zbawionego po jego ostatnim ataku na homoseksualistów (to pewnie jedna z form nadstawiania drugiego policzka) i na temat faktów dotyczących genetycznych i biologicznych przyczyn homoseksualizmu, miałem okazję poczytać trochę arguementów "drugiej strony".

Wychodzi z tej konfrontacji po raz kolejny smutna (?) prawda, że przeciwnicy tolerancji i osoby które tworzą liczne pseudo-naukowe strony dla oczernia homoseksualistów, są bardzo często totalnymi ignorantami w kwestiach w których się wypowiadają

Przeciętny polski homofob, gdy go skonfrontować z rzeczywistością na temat genezy ludzkiej orientacji seksualnej, wyrusza rychło na poszukiwanie argumentów "anty". Nie jest zainteresowany zobyciem obiektywnej wiedzy, wystarczą mu tylko cytaty, które utwierdzą go w tym że ma rację oraz dowolna teoria spiskowa obejmująca swoim zasięgiem wszystkich włącznie z WHO, ONZ, APA i setkami innych organizacji. W tym momencie w sukurs homofobowi przychodzą liczne strony internetowe kipiące pseudoprawdą w proszku (Homoseksualizm.org, Encyklopedia OKIEM). Tworzone na kolanie, pełne błędów, kłamst i fałszu, rażą takim samym brakiem obiektywizmu jak ich  czytelnicy.

Czasami ta żałosna amatorszczyzna może jednak stać się tematem niezłej rozrywki. Wystarczy krytycznie przyjżeć się publikowanym treściom, aby w prosty sposób ujawnić indolencję i ignotrancję ich autorów.

Encyklopedia (czy to właściwe określenie?) OKIEM jest zbiorem swobodnych tekstów na przeróżne tematy, zwykle z pkt. widzenia mocno integrystycznego, oferuje mocno skrzywione i nieobiektywne opinie na wiele kwestii.

W dyskusji, w której zacytowałem 30 prac naukowych sugerujących genetyczne i biologiczne podstawy homoseksualizmu, dostałem od Zbawionego link do Encyklopedii i tematu homoseksualizmu. W założeniu miało to chyba udowodnić błędność wyników 30 prac opublikowanych w najznakomitszych czasopismach naukowych, w rzeczywistości jednak wzmocniło jedynie moje przekonanie o totalnej amatorszczyźnie z jaką tworzone są strony antygejowskie. Oto przykład:

Kiedy przeczytamy stronę Encyklopedii na temat homoseksualizmu, możemy dowiedzieć się bardzo wiele o tym jak paskudne jest to zboczenie. Oprócz komicznych danych ze skompromitowanego raportu Camerona (14% gejów ma syfilis, 4% lesbijek ma świeżb, 2% gejów dożywa starości) możemy poczytać o niezwykłych odkryciach których źródłami są takie Fundamenty Poznania jak: Nasz Dziennik albo Encyklopedia Białych Plam (??):

Homoseksualiści a pedofilia (pedofilia): Społeczność homoseksualistów ma ok. 2% odpowiedzialna jest za 33-50 % gwałtów dzieci (Nasz Dziennik 19.12.2000). Nauczyciele - homoseksualiści 12 razy częściej molestują dzieci niż heteroseksualni (Encyklopedia Białych Plam

Ale to nic, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Najfajniejszy jest bowiem początek artykułu z linkiem do angielskiej strony o Cameronie. Cameron, wyrzycony ze stowarzyszenia psychologów w 1983 roku, zasłynął z wyprodukowania pseudonaukowego raportu opisującego upadek moralny homoseksualistów. Jego metodologia przyprawia o spazmy śmiechu, i choć jest dobrym przykładem na to jak NIE uprawiać nauki, była wystarczająco dobra dla jego kościelnych fundatorów, którzy pomogli mu zfinansować Instytut Badań Nad Rodziną (choć bardziej chyba chodziło o "badanie" innych rzeczy, ale mniejsza o to).

Cameron ssie?

Autor strony http://www.okiem.pl/cnota/sex/homoseksualizm.htm nie jest chyba specem od języka angielskiego. Już pierwszy link prowadzi do strony, która obnaża oszustwa jakich dopuścił się Cameron. 

Wracając do Encyklopedii "Okiem", pierwszy angielskojęzyczny link w nazwisku Camerona prowadzi prosto do strony obnażającej jego oszustwa! Widać wyraźnie, że autor artykułu w Encyklopedii nawet dobrze nie przeczytał tego co zlinkował, być może z braku znajomości języków.  W tle strony widoczne są nawet kolorowe gej-trójkąty, nic to bowiem na pierwszy rzut oka strona podaje takie same dane na temat homoseksualistów jakie czytający chciał znaleźć.

Ten żałosny przykład amatorszczyzny i ingorancji jest niestety smutnym faktem opisującym poziom intelektualny przeciętnego homofoba w Polsce. Bardzo rzadko zdarza się aby taki osobnik znał język angielski, jeszcze rzadziej ma on jakiekolwiek pojęcie o tym czym jest nauka, jak prowadzone są badania, i jak surowo sprawdzane są wyniki, a już prawie nigdy nie da się uświadczyć kogokolwiek kto przeczytałby jakiekolwiek zachodnie naukowe publikacje, np. w PubMed. To wszystko oczywiście nie przeszkadza żadnemu z nich w kwestionowaniu zdania 148 000 amerykańskich psychologów, i miliona nauczycieli, pracowników społecznych, psychiatrów i edukatorów zrzeszonych w innych stowarzyszeniach zawodowych,tj.  wszystkich którzy jednogłośnie zalecają akcpetację swojej orientacji seksualnej jako jedyną drogę do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zaraza ciemnoty panuje nadal, a liczni chrześcijanie kompromitują przesłanie Miłości jakie zostawił po sobie Jezus. A wszystko to dla sprawy z góry skazanej na przegraną, bo z faktami jeszcze nikomu nie udało się wygrać na dłuższą metę.

O tym czy homoseksualizm jest cnotą czy nie, każdy homofob może opowiadać godzinami. Na pytanie czy cnotą jest publikowanie i powielanie kłamstw o wiele trudniej jest znaleźć odpowiedź.  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5