Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
poniedziałek, 06 lipca 2009
R.I.P. Robert McNamara(1916-2009)
Film już wcześniej polecany.

Wbrew marzeniom swoich licznych wrogów zmarł spokojnie we śnie.

Odszedł Richard Feynmann polityki. W czasie gdy ten pierwszy odkrywał tajemice kosmosu, Robert McNamara analizował jak wydajniej palić japońskie miasta, i jak budować bezpieczniejsze samochody. A w przerwie brał udział w wydarzeniach, które o mało nie zakończyły się zagładą świata...

R.I.P.
piątek, 07 grudnia 2007
The Power Of Denial

Były wybory, zmiana władzy, wszystko takie teraz nowe, inne, swieże, i aż strach powiedzieć że prawie normalne. Aż nie ma z czego drzeć łacha. Pewnie na siłe to by się i znalazło, ale Uenifeu'y ciągle jeszcze są w szoku po dwóch latach kaczyzmu, i nie mają moralnej zgody w sobie na szczypanie nowej władzy. 

Tymbardziej że nie ma z czego tu szczypać narazie. Że Nelly Rokita była kiedyś, za komuny, tak jak dzisiaj Pitera, "persona non grata" czyli "osobą bez samochodu"? No bez jaj. ("Persona non cojones" by można powiedzieć.)

Narazie 100 dni litości musi być.

Nas szczęście, istnieje jeszcze taka partia jak PiS. Dla tych co nie wiedzą, to taka partia opozycyjna. Kiedyś rządzili, ale wszyscy już dziś kolektywnie wyparliśmy ze świadomości tamtą traumę, więc przypominać nie będę. Jeszcze się komuś skończy to atakiem padaczki, albo flashbackami jak z Wietnamu... Niemniej w partii tej ciągle rządzi Jarosław Kaczyński: to taki szary eminent, który ma swój dwór który służy mu do kadzenia (sobie).

W tytule notki użyłem słowa "denial" czyli "zaprzeczanie, wyparcie", bo moim zdaniem idealnie pasuje ono do tego co aktualnie robi Prezes. Zaprzeczenie to mechanizm naszej psyche, który pozwalał naszym przodkom ignorować niewygodne prawdy na swój temat, po to by dłużej cieszyć się złudzeniami i bardziej upaść na dupę, kiedy już ignorować rzeczywistości się dłużej nie da. O ewolucyjnych korzyściach z tej umiejętności, z której korzysta przecież każdy z Uenifeu'em włącznie, można poczytać tutaj.

W partii PiS obecnie panuje swego rodzaju kryzys. Ba, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że utrata władzy, stołków, posad, wpływów i kontroli nad bałaganem wywołanym przez Ziobrę to w sumie jakaś totalna katastrofa. Wszak za kilka dni powstaną pierwsze komisje śledcze, a partia PiS może sobie ewentualnie je bojkotować, ale i tak będzie przychodzić na ich posiedzenia. Jak nie w charakterze członków, to w charakterze wzywanych. Słowem, gdyby Prezes we wrześniu zobaczył co go czeka w grudniu, to by się chyba dwa razy zastanowił czy chce stawiać wszystko na jedną kartę.

Trzech wiceprezesów PiS, cichutkim głosikiem zaczęło przebąkiwać, że coś jest nie tak, że Prezes nie jest Bogiem, że mógłby czasem skorzystać z porad Ziemian. Gniew Jarosława był bezgraniczny: zawieszenie w prawach członka, kalumnie i pełen ostracyzm. Można oczywiście się podśmiechiwać z Dorna i spółki, że naiwnie myśleli, że wodzu dla nich będzie inny niż dla innych, ale tak naprawdę potęga wewnętrznego świata w jakim żyje Jarosław zmusza każdego do pokory. Dla Prezesa nie ma żadnego kryzysu, nie ma problemów ani rozłamu, nie ma buntu. W ogóle niczego nie ma, a jutro na kongresie PiS będzie tylko aplauz i aklamacja.

 Zapowiada się ciekawa szarpanina: ile czasu potrzeba członkom PiS by zrozumieli, że Prezes bez którego nie mogą żyć, prędzej czy później zaprowadzi ich na polityczne dno? Dorn i spółka nie są głupi, ale ich rozżalenie i zaskoczenie zaczyna budzić politowanie. Co, nie wiedzieli z kim mają do czynienia? Nie wiedzieli, że Jarkowi tylko mama może zwracać uwagę? 

Do pewnego stopnia zachowanie Jarosława, który uparcie zaprzecza rzeczywistości, przypomina mi scenę z Gwiezdych Wojen, gdzie Luke Skywalker dowiaduje się że Darth Vader jest jego ojcem. Jarosław zaprzecza kryzysowi w PiS tak jak Luke zaprzecza swojemu pochodzeniu. Ma to bowiem dla niego tę zaletę, że tak długo jak Vader nie jest jego ojcem, on sam dalej możesz sypiać ze swoją siostrą :)

Jarosław Kaczyński zaprzecza rozłamowi w PiS.

Jarosław Kaczyński zaprzecza rozłamowi w PiS. "Bo przecież jeśli on nie jest twoim ojcem, to możesz dalej sypiać ze swoją siostrą, prawda?"

wtorek, 06 listopada 2007
Jarosław? Nie...Lech? A to przepraszam...

Nie ma co, jak odchodzić to z klasą. Trzeba to kaczystom przyznać.

Ma rację kub w przedprzedostatniej notce że trzeba przede Kaczorem J. schylić czoła. Trzeba mieć swoistą klasę aby w najważniejszym przemówieniu po wyborach porównać dotychczasową opozycję do morderców księdza Popiełuszki. To jest jednak wyjątkowa zdolność.

A zdalnie sterowany prezydent? Lech "Przepraszam" Kaczyński? Współpracę z nową partią większościową zacząć od obrażenia się na świat. Pytałem chyba 10 osób i NIKT nie wiedział ZA CO trzeba przepraszać. No ale jak trzeba to trzeba, Tusk przeprosił i prezydent wpadł w panikę bo nagle już nie było o co mieć gula.

Potem faza z Sikorskim, że on się nie nadaje bo jest nieprofesjonalny. Już pominę fakt, że rok temu był naukochańszym ministrem PiSu, to najśmieszniejszy był powód jego niekompetencji. Otóż Sikorski kontynuował poliykę "na kolanach", żebrząc w USA o bezzwrotną militarną pożyczkę na naszą armię. Wszyscy bowiem wiedzą, że IV RP w ramach programu "Od Morza Białego, po Morze Martwe" nie potrzebuje żadnych pożyczek, sama sobie da radę i bez łaski nie tylko się obroni, ale nawet podbije kraje ościenne, a Niemców to w pierwszej kolejności!

Potem podchody, o super tajnych dokumentach, tak tajnych że nikt ich nie może przeczytać, hakach na każdego kandydata na cokolwiek, jeśli tylko pochodzi z Platformy (nie ważne, że kiedyś był w PiS).

To wszystko jest zapowiedzią naprawdę rozrywkowej kadencji Sejmu. Będziemy oglądać kolejne emanacje Prywatnego Świata Wg. Jarosława Kaczyńskiego. Ciekaw jestem tylko ile wytrzymają jego koledzy z partii. Dziś kilku już oficjalnie wymiękło jednocześnie konsekwentnie niekwestionując przywódczej roli Wodza.

A na sam koniec, specjalny prezent dla ojca Rydzyka, 15 mln na poszukiwanie wód płodowych geotermalnych u Matki Ziemi. To nic że za takie pieniądze można nie tylko zrobić ogrzewanie ale również całkiem nowy kompleks budynków. Grunt żebyśmy trzymali kciuki że odpowiednio głęboko wiercąc papa Tadeusz dowierci się do odpowiednich czeluści, które poirytowane może wreszcie przyjdą po swoje...

poniedziałek, 22 października 2007
Dziękujemy Ci, Jarosławie!

No i było jak w tej reklamie: ruszyć tyłek i poświęcić czas na głosowanie = 20 minut. Odpalić wizor i zobaczyć twarz odpremierzonego Jarka: bezcenne.

Przyznaję, że burczałem na Tuska bo nie mogłem patrzeć jak Kaczor go ustawia i bije po mordzie, a ten nie umie się odnaleźć i staje tam gdzie mu pozwolą. Ale ostatnie debaty tak odmieniły jego wizerunek, że trzeba mu oddać teraz honory: dał radę, i przeforsował swoją wizję.

Bardzo fajne przemówienie powyborcze, szczególnie z okazji nawiązania do prof. Bartoszewskiego. Już sam zapomniałem jak strasznie męczące są ciągłe urojone schizy kaczystów, jak fajnie jest słuchać gadającą głowę która nie pluje jadem. Teraz trzeba poczekać na ostateczne wyniki, i może będziemy mieli szczęście i oszczędzone nam będą rządy koalicyjne. Pytanie czy Tusk teraz będzie chciał być premierem i zamknie sobie opcję prezydencką? Nie wiadomo.

Tyle o Tuskach.

Kaczyński się zepsuł. Na własne życzenie oddał władzę, liczył na to że to co wygryzł LPR i Samoobronie, teraz da mu pełnię władzy. Ale się przeliczył, bo jednocześnie wielu ludzi przestało głosować na PiS ze wstydu i niesmaku. Ileż można oglądać Fotygę, Ziobrę, i resztę ekipy ... w końcu niektórym się przejadło. Wyszło na to, że mniej więcej tyle samo ludzi zagłosowało na pisiory a platforma wygrała bo lepiej zmotywowała swój elektorat. Również ten któremu się nie chciało ruszać dwa lata temu. Kto wie jak dziś wyglądałaby Polska gdyby frekwencja taka ja dziś była wtedy.

Kwaśniewski pociągnął LiD i teraz może już iść leczyć choroby filipińskie. Dał radę, zrobił to czego od niego oczekiwano. Mogło być lepiej, ale też nie ma katastrofy. Podobnie z PSL, bez zaskoczeń.

A przy najniższych słupkach wyborczych: pełnia szczęścia!

Żegnamy ostatecznie i całkowicie na 4 lata:

Romana "Konnotwarzego" Giertycha - specjalistę od wizażu i parcia na szkło, teraz kredyt na mieszkanie będzie spłacał z pensji z pracy w lokalnej Żabce. Za te wszystkie upokorzenia, durne teksty, żałosne riposty, ohydne plugastwa (na Kuronia np.), za wszystkie paskudztwa: zemsta jest słodka.

Wojtka "SłodkieChłopie1972" Wierzejskiego - żegnamy chlebem i solą w oczy. Idź i nie wracaj, przestań straszyć swoją homofobią i złośliwością.

Andrzeja "Opalonego Buraka" Leppera - walczył dzielnie, trzeba mu to przyznać: jest twardy jak syberyjska zmarzlina. Nie dał mu rady Miller, Belka ani Marcinkiewicz, Jarek zeżarł go na miękko. Nie tylko Lepperowi zagroził więzieniem, ale bardzo wyraźnie zasugerował że Andrzej ma przed kamerami przeprosić żonę za bzykanie na boku. Co takiego groziło mu jeśli tego nie zrobi nie wiadomo, ale Lepper chodził jak w zegarku. Teraz wróci na szosy, oby w charakterze budowniczego autostrady.

Piotra "Wyrocznię" Tymochowicza - warte odnotowania jest tylko to, że kiedy ogłosił że chce Andrzeja ratować, to dziwnym zbiegiem okoliczności zaraz dostał oskarżenie o pedofilię, i zaraz się wycofał. Jakiś taki przypadek dziwny...

I wielu, wielu innych...

Podsumowując: jest gorzej niż będzie. Chyba bardzo wiele osób przestraszyło się tego co się dzieje jak się nie głosuje. Dlatego tak frekwencja. To zasługa Jarka: obudził w ludziach potrzebę aktywności politycznej. Większość tych 15 dodatkowych procent to byli ludzie którzy mieli dość. I okej. Tak długo jak głosują, jest lepiej niż gdyby tego nie robili.

Jarosław Kaczyński odegrał bardzo ważną rolę w historii Polski: zeżarł Giertycha i Leppera, i tak się zatruł tym posiłkiem, że aż sam się zatruł. Dodatkowo przekonał Polaków, że można i trzeba głosować, by potem się nie wstydzić jak to było w zwyczaju w ostatnich latach.

I za to trzeba mu podziękować. A teraz zgiń, przepadnij, kaczko nieczysta ...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13