Uenifeu: zwierzę wirtualne. Należy do rodziny przeżuwaczy. Łagodny i przyjazny, przymuszony durnotą: warczy. Żywi się tym co centrolewe i ciekawe. Pisze gdy jest najedzony i syty informacji. Motto: Zwalczam memy. Przekaż dalej!
O autorze
niedziela, 04 maja 2008
Tribute to heroes

Dzisiejsza notka to trybut dla bohaterstwa, odwagi i lojalności.

Jej bohaterem jest David Purley, kierowca rajdowy, który w 1973 roku brał udział razem Rogerem Williamsonem w tragicznym wyścigu F1 w Zandvoort w Holandii. W samochodzie Rogera w trakcie 8 okrążenia nagle pękła opona a sam bolid uderzył w barierkę. Rozbity pojazd przejechał jeszcze kilkadziesiąt metrów do góry kołami po czym stanął na poboczu w ogniu. Wyścig trwał nadal ale David zatrzymał się i pobiegł ratować przyjaciela. Przez 2 minuty walczył z płonącym wrakiem, próbując obrócić go i wydobyć Rogera z kabiny. Obsługa wyścigu nie była świadoma tego co się dzieje, i nie wydano nakazu wstrzymania wyścigu. Uniemożliwiło to dotarcie wozom strażackim, które musiały jechać pod prąd na miejsce tragedii. Ludzie stojący w pobliżu zdarzenia bez wyraźnych wskazówek organizatorów zawodów stali, biernie przyglądając temu się jak David samotnie walczy z płomieniami. Roger wołał o pomoc, ale nie udało się jednak w porę opanować ognia, i mimo braku poważniejszych obrażeń zginął na miejscu z braku powietrza. W końcu prawie na siłę odciągnięto Davida od zgliszcz, a świat obiegły zdjęcia jak wściekły i zrezygnowany odpycha od siebie ludzi oferujących mu pomoc...

Tragedia ta pokazała jak niebezpieczne są wyścigi F1 co bezpośrednio przyczyniło się do wielu zmian w przepisach, dzięki którym dziś takie rzeczy już się nie powtarzają. David Purley zrezygnował z dalszego ścigania się, za swój wyczyn otrzymał Medal Jerzego. Zginął w 1985 w katastrofie lotniczej podczas airshow.

23:16, uenifeu , Inne
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 stycznia 2008
4 najśmieszniejsze klipy z YouTube ...

... oczywiście w/g Uenifeu'a, wybrane z tego co ostatnio wygrzebałem.

Nieposiadania telewizora to przywilej jakim raczę się od 6 lat. Niemniej, od czasu kiedy powstał YouTube nieposiadanie telewizora stało się jeszcze bardziej przyjemne.

Poniżej wklejam cztery najkomiczniejsze rzeczy jakie wygrzebałem przez ostatni czas na YouTubie. Nie ważne ile razy to oglądam, zawsze kończe oglądać kwicząc ze śmiechu. ;)

1. Chris Rock i jego pełne empatii porady małżeńskie. "Bo nie kochał nigdy ten kto nie planował morderstwa..."

Biorąc pod uwagę niedawny rozwód Chrisa, pewnie wie o czym mówi. :)

2. Wszyscy już to znają zapewne z telewizji, ale zamieszczam i tak. Może ktoś to znajdzie za 10 lat i popłacze się ze śmiechu tak jak ja :) Panie i Panowie, Jozin z Bazin, zwracam uwagę na misterny układ choreograficzny:

3. John Safran, który jako nowonawrócony ateista rewanżuje się Mormonom i chodząc od drzwi do drzwi rozdaje "Origin Of Spieces" Darwina. Klasyka gatunku: "Deuteronomy 13:11 "Blessed is the man who goes around banging on people's door, in all hours of the morning, for he truly is Jesus's little friend.""

4. Rowan Atkinson "Welcome To Hell". "As the more perceptive of you may've already realized by now, this is Hell." Polecam też to.

 

01:46, uenifeu , Inne
Link Komentarze (5) »
niedziela, 12 sierpnia 2007
SecondLife piramidą finansową?

Prawie każdy słyszał już o SecondLife. To miejsce gdzie nie ma żadnego rządu ani podatków,a jest za to masa wirtualnego hazardu, sexu i wirtualnych gadżetów którymi można szpanować. Głośno było swojego czasu o użytkownikach którzy dorobili się milionów L$ (wirtualnych dolarów, 1$ = ca. 270 L$) na spekulacjach nieruchomościami, czy produkcji cyfrowej biżuterii. Co chwilę usłyszeć też można także niusy o fascynującym wzroście "gospodarki" SL.

Piramida finansowa.

Czy SecondLife to jedna wielka piramida finansowa?(fotka)

Kilka miesięcy temu ekonomista Randolph Harrison, postanowił sprawdzić na ile "gospodarka" SL jest prawdziwą gospodarką, i przeprowadzili pewien eksperyment. Wpłacając 10000$ ze swoich prywatnych oszczędności, zakupił odpowiednią ilość L$ i począł inwestować je na różne sposoby w wirtualnym świecie. Pomimo kłopotów z nielojalnymi anonimowymi internautami, którzy bezkarnie niedotrzymywani umów finansowych, udało mu się dość szybko wygenerować pewne zyski.

Nie było to zresztą trudne: w SL swojego czasu wiele dyskutowano o wirtualnym banku Ginko Financial, który za każdego ulokowanego L$ gwarantował oprocentowanie w skali 0.1% dziennie. To daje jakieś 44% rocznie, wynik lepszy niż większość funduszy inwestycyjnych na giełdzie w Nowym Yorku. Od początku swojego istnienia, Ginko był oskarżany o finansowanie obiecanych zysków na lokatach z pieniędzy wpłacanych przez nowych użytkowników banku. Czyli tak naprawdę o stosowanie starego, dobrze znanego systemu piramidy finansowej. Choć wirtualny prywatny bank zaprzeczał wszystkim takim oskarżeniom, to jak na złość deklaracjom swoim właścicieli, kilka dni temu wziął i całkowicie upadł.

Jednak sam eksperyment, o którym pisałem wcześniej, miał na celu sprawdzenie nie czy pojedyncze instytucje w SL są piramidami, ale czy cały wirtualny świat tworzony i utrzymywany przez firmę LindenLab, nie jest jednym wielkim systemem Ponziego.

Eksperymentatorzy faktycznie dorobili się niezłego zysku w SL. Problemy zaczęły się jednak przy konwersji L$ na prawdziwe, zielone dolary amerykańskie. Odbywa się to bowiem poprzez system aukcyjny, gdzie każdy kto chce zdobyć trochę L$ by zapłacić za wirtualny taniec na rurze, może dogadać się z kimś kto chce zamienić swoje wirtualne pieniądze na możliwość obejrzenia kiedyś takiego takie tańca w Pierwszym Życiu. Ku zdziwieniu Randolph'a, tylko małe kwoty można było wymienić po oficjalnym kursie. Kiedy tylko zgłaszał większe sumy do wymiany, wartość wirtualnej waluty spadała do 300-500 L$ za jednego dolara. Po wymienieniu wszystkich swoich zasobów, okazało się, że zarobił około 4% w skali rocznej, tj. mniej więcej tyle samo ile otrzymałby lokując pieniądze w zwykłym banku.

Przy tak niestabilnej walucie, nie sposób określić ile tak naprawdę warte są dobra i zasoby zgromadzone w wirtualnym świecie. Jak z każdą piramidą, napływ nowych chętnych może dostarczyć sporych zysków starym użytkownikom. Jednak dobrobyt i wartość dóbr posiadanych przez tych którzy wchodzą tam dziś, jest ściśle uzależniony od ciągłego napływu nowej gotówki w przyszłości. A ten już teraz ulegnie silnemu wytłumieniu, po tym jak wprowadzono zakaz hazardu w SecondLife (podstawowe źródło realnej gotówki w systemie). Ciekawym zagadnieniem jest także kwestia wartości nieruchomości, gdzie lokalizacja ma zupełnie inne znaczenie niż ma to miejsce w RL z powodu wszech dostępnej teleportacji. 

Możliwe jest więc że już niedługo będziemy świadkami upadku gospodarki SL, jak i innych gier takich jak World Of Warcraft, gdzie z kolei inflacja spowodowana nieskończoną ilością skarbów i potworów też zaczyna powoli zbierać swoje żniwo.

Być może będzi to oznaczało koniec niekontrolowanych i nieopodatkowanych wirtualnych rajów podatkowych jakie znamy dziś.

Ps. Według niektórych wyznawców WoW, inflacja ta zatrzyma się w momencie gdy ilość złota farmowanego w godzinę, w przeliczeniu na dolary, będzie niższa niż dniówka dla farmera w Chinach)

13:29, uenifeu , Inne
Link Komentarze (7) »
sobota, 04 sierpnia 2007
"Ruskie idą!"

Sierpień to standardowo czas powstaniowy. Wspomnienia i historie, zmiany wart i dyskusje nad sensem tej koszmarnej masakry. Osobiście nie mam jasnego zdania na ten temat a mój stosunek do Powstania Warszawskiego to mieszanka podziwu dla bohaterów z niezwerbalizowaną do końca kontestacją, że Czesi nie dali się tak wrobić i wymordować, a mają dziś tak jak my lub lepiej, i zostało im nawet do dziś bardzo piękne miasto: Praga.

Ale nie sposób ominąć tematu wojennego, dlatego dziś film poglądowy "Ruskie idą!". Kilka miesięcy po Powstaniu Warszawskim, podobny los (choć nie na taką skalę) spotkał inne miasta, tyle że tym razem to Niemcy ich bronili. I o tym jest ten film. O Wrocławiu (Breslau), Kołobrzegu (Kolberg) i Koszalinie. Opowiadany przez niemieckich cywilów, przeplatany komentarzami Rosjan i Polaków. Polecam:

22:42, uenifeu , Inne
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2